Śmierć Eliasza II, patriarchy Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego w marcu 2026 r. stała się końcem jednej z najdłuższych i najbardziej znaczących kadencji religijnych w historii nowożytnej Europy.
Przez niemal pięć dekad – od 1977 r. do 2026 r., Eliasz II przewodził transformacji Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego – od marginalnej, represjonowanej przez Sowietów i do najbardziej szanowanej i wpływowej instytucji w Gruzji. Jego pogrzeb zjednoczył w żałobie miliony Gruzinów, a liczba wiernych, którzy przybyli do Soboru Trójcy Świętej, by go pożegnać, wyniosła kilkaset tysięcy.
Jego rządy, choć kontrowersyjne, były bardzo udane, niezależnie od tego, jakimi kryteriami będziemy je mierzyć. Jego dziedzictwo również jest paradoksalne. Eliasz II zjednoczył naród duchowo i kulturowo, ale kościół, którym kierował, był mocno uwikłany w politykę i uparcie niejednoznaczny w swojej orientacji geopolitycznej – zwłaszcza w stosunku do Rosji.
Odrodzenie po czasach sowieckich
Gdy Eliasz II obejmował rządy, Kościół był instytucjonalnie zdewastowany. U schyłku komunizmu aktywna pozostawała zaledwie garstka świątyni i duchownych. Gruzini nie byli aktywni religijnie, o co nie było trudno, zwłaszcza w okresie ateistycznego komunizmu. Jednak chrześcijaństwo, przyjęte przez Gruzję w 337 r., odegrało ogromną rolę dla ukształtowania się narodu i jego tożsamości na przestrzeni wieków. Nawet siedemdziesiąt lat komunizmu nie zdołało tego zniszczyć. Mimo to Kościół był instytucją słabą. W kolejnych dziesięcioleciach przewodnictwa Eliasza II doszło do niezwykłego odrodzenia duchowości i potęgi Kościoła. Świątynie ponownie się otwierały, rozwijano edukację religijną, a prawosławie odrodziło się jako fundament tożsamości gruzińskiej, zwłaszcza po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości w 1991 r.
Styl rządów Eliasza II nie był czysto instytucjonalny – pielęgnował osobisty, niemal ojcowski wizerunek. Zbiorowe chrzty, których osobiście udzielał, bezpośredni kontakt z ludźmi i symboliczne gesty jedności narodowej dały mu pozycję moralnego autorytetu znajdującego się ponad polityką i zbudowały niemal legendarny wizerunek. Do końca pierwszej dekady XXI w. Kościół niezmiennie plasował się w czołówce instytucji cieszących się największym zaufaniem, a Eliasz II – podobnie. Nie dziwi więc, że wkrótce po jego śmierci zaczęły się rozmowy o jego możliwej kanonizacji.
Dziedzictwo patriarchy opierało się na trzech filarach – połączenia religii i tożsamości narodowej, roli Kościoła w okresie posowieckiego odrodzenia i depresji, a także – na jego ostrożności w unikaniu opowiadania się po stronie którejkolwiek partii, przynajmniej w sensie formalnym. Jak mówią niektórzy, był nie tylko wielkim patriarchą, ale także dobrym dyplomatą i politykiem.
Między Kościołem a polityką
Neutralność była jednak zawsze częściowa. Umowa konkordatu pomiędzy państwem i Kościołem zinstytucjonalizowała jego uprzywilejowaną pozycję, zapewniając wpływ na edukację, kulturę i życie publiczne. Na początku lat 90. Ubiegłego wieku Eliasz II był w dobrych relacjach ze Zwiadem Gamsachurdią, pierwszym prezydentem Gruzji. W czasach działania ruchu narodowego w latach 80. Katedra Sioni, w której służył Eliasz (a teraz jest pochowany), była miejscem spotkań młodzieży antysowieckiej. Jednak gdy w 1992 r. doszło do przewrotu wojskowego i obalenia Gamsachurdii, Eliasz II szybko poparł powrót Eduarda Szewardnadzego (ministra spraw zagranicznych Gruzji pod koniec ZSRR – red.). Ochrzcił nawet polityka i nadał mu prawosławne imię Giorgi, co zapewniło Szewardnadzemu istotną legitymację religijną.
Patriarcha popierał także bardzo Micheila Saakaszwilego, który obalił w 2003 r. Szewardnadzego (na fali tzw. rewolucji róż) i rządził krajem do 2013 r., zanim pokonał go w wyborach Bidzina Iwaniszwili i jego partia Gruzińskie Marzenie. Nie było zaskoczeniem, że Eliasz II znalazł wspólny język także z Iwaniszwilim. Według pogłosek przed wyborami w 2012 r. duchowni w całym kraju wspierali Gruzińskie Marzenie podczas niedzielnych kazań. Zwolennicy Saakaszwilego są rozgoryczeni, ponieważ po jego aresztowaniu (a potem skazaniu za nadużycie władzy) Eliasz II nigdy nie wsparł go i nie wezwał publicznie do jego uwolnienia, nawet gdy ten prowadził w więzieniu strajk głodowy, a stan jego zdrowia ulegał pogorszeniu.
Z biegiem czasu, nie bez wpływów i władzy patriarchy, Kościół stał się znaczącym podmiotem politycznym. Stanowisko Kościoła w kwestiach społecznych, wyborczych i wobec ważnych dla państwa kryzysów, kształtowało debatę publiczną. Elity polityczne, niezależnie od afiliacji, zabiegały o jego poparcie lub przynajmniej o neutralność. Zaangażowanie patriarchy, nawet jeśli było subtelne, miało dużą wagę polityczną. Gdy wzywał do uwolnienia więźniów politycznych, zaprzestania strajków głodowych czy rozwiązania problemów społecznych, władze zawsze te apele uwzględniały. Obejmujący urząd premierzy i prezydenci zawsze czuli potrzebę, by złożyć mu wizytę, a następnie opublikować zdjęcia zrobione w rezydencji patriarchy. Jego listy apostolskie na Boże Narodzenie i Wielkanoc były bardzo ideologiczne, wpływowe, a często – kontrowersyjne, zwłaszcza w ostatnich latach, gdy z powodu jego choroby pisane były nie przez niego osobiście, lecz przez ludzi z jego otoczenia.
Te rosnące wpływy miały jednak swoją cenę. Bliskość Kościoła do władzy zatarła granicę pomiędzy autorytetem duchowym i działaniem politycznym. Stał się on jednocześnie siłą stabilizującą i konserwatywnym strażnikiem, często opierając się reformom liberalnym i dostosowując się do narracji tradycjonalistycznych. Konserwatywne stanowisko Kościoła było często eksploatowane przez marginalne i sięgające po przemoc grupy, które wykorzystywały imię patriarchy i Kościoła do demonizowania mniejszości, oponentów politycznych i grup społecznych zorientowanych liberalnie. Pogromy z lipca 2021 r., organizowane przez duchowieństwo i przemoc wobec środowisk LGBT 17 maja 2013 r. w dniu przeciwko homofobii (IDAHO, International Day Against Homophobia) były plamą na reputacji Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Jednak Eliasz II rzadko był obwiniany, nawet jeśli grupy religijne i prominentni duchowni byli zaangażowani w tę przemoc. Reagując na marsze i akcje LGBT i zgromadzenia 17 maja, Eliasz II ogłosił ten dzień Dniem Świętości Rodziny. W Tbilisi organizowane są wtedy doroczne marsze zwolenników tradycyjnych wartości.
Cień Rosji
Najczęściej powracająca krytyka pod adresem Eliasza II dotyczy relacji Kościoła z Rosją. Podczas gdy trajektoria polityczna Gruzji po odzyskaniu niepodległości była coraz bardziej euroatlantycka, Kościół utrzymywał bliskie więzi z Patriarchatem Moskiewskim.
Przejawiało się to na wiele sposobów. Kościół często zajmował ostrożne lub niejednoznaczne stanowisko wobec działań Rosji, w tym – wobec wojny (rosyjsko-gruzińskiej – red.) w 2008 r. i inwazji na Ukrainę. Niepokój budziła również wewnętrzna dynamika, w tym zarzuty, że na obsadę kluczowych stanowisk w hierarchii kościelnej miały wpływ interesy rosyjskie. Dobre relacje osobiste z patriarchą moskiewskim i sporadyczne ciepłe słowa od Putina i innych wysokich rangą urzędników pod adresem Eliasza II wywoływały u wielu niepokój, ale nawet te obawy nie wpłynęły na wysokie notowania patriarchy Gruzji.
Krytycy często podnosili argument, że w czasach Eliasza II Kościół stał się podatny na rosyjską soft power, odzwierciedlając szersze wzorce wpływu poprzez sieci religijne. Te napięcia uwidoczniły się później na przykładzie kontrowersji wokół uniezależnienia się od Moskwy kościoła ukraińskiego. Kościół gruziński nie uznał autokefalii Cerkwi Prawosławnej Ukrainy, nadanej przez patriarchę konstantynopolskiego Bartłomieja I, decydując się na ostrożne stanowisko szeroko interpretowane jako de facto stanięcie po stronie Rosji.
To stanowisko wywołało krytykę w kraju, bo wielu Gruzinów odebrało je jako niespójne z prozachodnią orientacją państwa i solidarnością z Ukrainą. Warto jednak zauważyć, że Eliasz II otwarcie poparł proces eurointegracji, nawet jeśli otaczający go arcybiskupi często głosili antyeuropejskie hasła, demonizując UE i popierając antyeuropejską retorykę Gruzińskiego Marzenia.
Niedokończone dziedzictwo
Zgodnie z procedurami kościelnymi po śmierci Eliasza Święty Synod powinien wybrać nowego patriarchę w okresie od 40 dni do dwóch miesięcy. Ta zmiana stanowi ważny moment polityczny, który będzie miał istotne znaczenie dla przyszłego kierunku rozwoju Gruzji.
Pierwszym czynnikiem, który determinuje trajektorię zmian w Kościele gruzińskim jest sytuacja wewnątrz tej instytucji. Rywalizujące ze sobą grupy reprezentują różne orientacje – od konserwatywnych tradycjonalistów przez bardziej narodowo zorientowanych duchownych, nieufnych wobec rosyjskich wpływów, po grupy o bardziej nowoczesnych poglądach. Wewnętrzne spory rzadko wychodzą na światło dzienne. Jest spore prawdopodobieństwo, że następcą Eliasza II zostanie arcybiskup Szio, którego odchodzący patriarcha wyznaczył na swojego locum tenens (strażnika tronu). Szio jest obecnie faworytem, wskazywanym jako przyszły patriarcha, chociaż poparcie dla niego w Synodzie nie jest bynajmniej miażdżące.
Drugim czynnikiem, który trzeba wziąć pod uwagę, jest zewnętrzna presja geopolityczna, nawet jeśli Gruziński Kościół Prawosławny wydaje się wystarczająco silnym, by ją wytrzymać. Proces sukcesji jest intensywnie obserwowany za granicą, co dobrze obrazują niedawne wydarzenia. W oświadczeniu z 31 marca rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego oskarżyła patriarchę Konstantynopola Bartłomieja I o ingerencję w proces wyboru zwierzchnika Kościoła w Gruzji przez rzekome promowanie poszczególnych kandydatów, wymieniając nawet nazwiska metropolitów Abrahama (Gamelii) i Grigola (Berbiczaszwilego). Chociaż komunikat był zamaskowany jako ostrzeżenie o „wpływach zewnętrznych”, ta sytuacja pokazuje, jak bardzo Moskwa postrzega sukcesję w kategoriach strategicznych. Wybory są nie tylko wewnętrzną sprawą Kościoła, ale geopolityczną rywalizacją, w którą ściśle zaangażowane są konkurujące ze sobą ośrodki władz i wpływów prawosławnych, bacznie obserwujące jej wynik.
Wybór nowego patriarchy wskaże także przyszłe kierunki w Gruzińskim Kościele Prawosławnym w kilku ważnych wymiarach.
Pierwszy z nich to orientacja geopolityczna, a więc – czy Kościół utrzyma swoją ostrożną bliskość z Moskwą czy jednak zrobi krok w kierunku bardziej zdecydowanej niezależności. Jeśli na czele instytucji stanie Szio, oczekuje się, że zachowa ona dotychczasowe podejście – ostrożnego zbliżenia z Rosją i sceptycznego stosunku do integracji europejskiej.
Druga kwestia to rola Kościoła w polityce wewnętrznej – czy będzie on nadal działać jako podmiot quasi-polityczny czy jednak w większym stopniu ograniczy się do czysto duchowej roli. W ostatnich latach, ze względu na słaby stan zdrowia patriarchy, jego wystąpienia polityczne były ograniczone, nawet jeśli arcybiskupi i osoby z jego najbliższego otoczenia nie wahały się ani popierać Gruzińskiego Marzenia, ani powtarzać narracji politycznych zbieżnych z propagandą państwową. Jeśli jednak to patriarcha zaangażuje się w publiczną debatę, będzie to inna rzeczywistość.
Trzeci punkt to reforma instytucjonalna – czy nowe kierownictwo zajmie się kwestiami zarządzania wewnętrznego, przejrzystości i kontrowersji z przeszłości. To także zdecyduje, czy Kościół utrzyma wysokie zaufanie, którym cieszył się w ostatnich dziesięcioleciach. Legitymacja Kościoła była budowana przez dekady, ale nie jest odporna na erozję, zwłaszcza wśród ludzi młodych i w miastach.
Eliasz II pozostawia po sobie instytucję po transformacji i głęboko religijne społeczeństwo, dla którego Kościół stanowi centralne miejsce. Zdołał odrodzić wiarę jako fundament tożsamości gruzińskiej, a także uczynić z Kościoła siłę jednoczącą w burzliwych czasach.
Jego dziedzictwo jest jednak naznaczone nierozstrzygniętymi sprzecznościami – pomiędzy duchowością i polityką, niepodległością narodową i wpływami z zewnątrz, tradycją i modernizacją. Te dylematy pozostaną, a kierunek obrany przez jego następcę przesądzi, czy zostaną rozwiązane, czy się pogłębią.
W tym sensie, koniec epoki Eliasza II nie jest finałem, ale początkiem nowego i niepewnego rozdziału dla tej najpotężniejszej gruzińskiej instytucji.