Spór pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem wokół Górskiego Karabachu można uznać za „matkę” wszystkich konfliktów na obszarze byłego Związku Radzieckiego.

Kwestia karabaska ukształtowała nowoczesne państwowości Armenii i Azerbejdżanu, wpłynęła na przebieg ropo- i gazociągów, a dla Rosji stała się instrumentem kontroli nad Kaukazem Południowym.

Konflikt o Górski Karabach był najstarszym konfliktem na terytorium dawnego ZSRR – wybuchł w 1987 r. i trwał nieprzerwanie przez trzy i pół dekady, angażował też największą liczbę aktorów, w tym mediatorów i pośredników. Obejmował wiele wymiarów i płaszczyzn: militarną, polityczną, gospodarczą, społeczną.

Dwie wojny

Druga wojna karabaska (jesień 2020 r.; pierwsza toczyła się w latach 1992–1994) była już wojną post-postsowiecką: oto postsowiecki aktor (Azerbejdżan) na postsowieckim obszarze dokonał we współpracy z aktorem z zewnątrz (Turcja) zmiany status quo bez udziału Rosji.

Po likwidacji przez Azerbejdżan resztek karabaskiego parapaństwa (wrzesień 2023 r.) i faktycznym uznaniu tego stanu rzeczy przez Armenię konflikt karabaski został wyczerpany, ponieważ przestał istnieć jego przedmiot. Z końcem listopada 2025 r. zakończyła działalność Mińska Grupa OBWE, powołana jako płaszczyzna mediacji w konflikcie. Na emeryturę odszedł ambasador Andrzej Kasprzyk, który przez trzydzieści lat pełnił funkcję specjalnego przedstawiciela szefa OBWE ds. konfliktu. Sam konflikt Armenii z Azerbejdżanem nie został jednak jeszcze zakończony: oba państwa nie nawiązały ze sobą stosunków dyplomatycznych, a granica pomiędzy nimi pozostaje zamknięta (umowa pokojowa jest już parafowana, ale nie wiadomo, kiedy odbędzie się jej podpisanie).

Dziel i rządź

Praźródłem napięć wokół Karabachu były zmiany demograficzne, jakie nastąpiły na Kaukazie Południowym po przyłączeniu go do Rosji (pierwsze dekady XIX w.). W wyniku migracji z Persji i Turcji w regionie wzrosła wtedy liczba chrześcijańskich Ormian, faworyzowanych przez carską administrację, co rodziło konflikty z ludnością azerbejdżańsko-muzułmańską. W następnych dekadach rodzące się ruchy narodowe i nowoczesne nacjonalizmy (ormiański i azerbejdżański) doprowadziły do zaostrzenia się napięć. Do pierwszych starć doszło w latach 1905–1906, a wzajemną wrogość utrwaliły masowe mordy na Ormianach w 1915 r. w bliskiej etnicznie Azerbejdżanowi Turcji. W 1918 r. w Baku doszło do pogromów najpierw ludności azerbejdżańskiej, a następnie ormiańskiej.

W latach 1918–1920 areną starć stał się po raz pierwszy Górski Karabach. Ormianie stanowili tam zdecydowaną większość (według spisu z 1926 r. 89,1% wobec 10% Azerbejdżanów), jednak konferencja pokojowa w Paryżu przyznała prowincję Azerbejdżanowi. Bolszewicy także włączyli ją do Azerbejdżanu, z którym była bardziej związana geograficznie, gospodarczo i komunikacyjnie (od Armenii oddzielają ją góry), choć zapewne w większym stopniu decyzję motywowały względy polityki „dziel i rządź”. Nadano jej status obwodu autonomicznego. Władze w Baku przez lata obsadzały tamtejsze ważne stanowiska przybyszami z innych części Azerbejdżanu, ale w 1989 r. Ormianie wciąż wyraźnie tam dominowali (76,9% wobec 21,5%). Wyjątkiem było miasto Szusza, ważny ośrodek historyczny i kulturalny, które pozostawało niemal czysto azerbejdżańskie (98%, a w rejonie szuszyńskim 91,7% wobec 7% Ormian).

Władze oraz ludność sowieckiej Armenii nie pogodziły się z oddaniem Górskiego Karabachu Azerbejdżanowi i od czasu chruszczowowskiej odwilży (okresu złagodzenia represyjnych rządów w ZSRR po śmierci Józefa Stalina – red.) wiele razy występowały do Moskwy o przekazanie obwodu ich republice. W 1987 r. zebrano pod tym żądaniem 80 tys. podpisów (na 145 tys. mieszkających tam Ormian). Na przełomie lat 1987 i 1988 w Armenii i samym Górskim Karabachu doszło do serii antyazerbejdżańskich wystąpień, a w lutym 1988 r. – do antyormiańskich pogromów w mieście Sumgait pod Baku. Wypadki te doprowadziły do masowych ucieczek Ormian z Azerbejdżanu (oraz Azerbejdżanów z Armenii i obwodu) i stały się ostatecznym katalizatorem wojny. Wybuchła ona wraz z rozpadem ZSRR. W jej wyniku siły ormiańskie opanowały niemal cały Górski Karabach oraz ziemie pomiędzy nim a Iranem i Armenią i utworzyły tam separatystyczną Republikę Górskiego Karabachu.

Karabach jako instrument w rękach Moskwy

Dla Rosji konflikt karabaski stał się głównym narzędziem do utrzymywania w regionie swych wpływów. Początkowo Moskwa wsparła Azerbejdżan, bojąc się, że zmiana granic pomiędzy republikami związkowymi doprowadzi do reakcji łańcuchowej i wewnętrznych wstrząsów. Po rozpadzie ZSRR Moskwa wsparła Armenię, aby przeszkodzić w zbliżeniu Azerbejdżanu z Zachodem i ekspansji Turcji w regionie. Od zawieszenia broni w 1994 r. Rosja występowała jako mediator, będąc przy tym kluczowym partnerem dla Armenii i bardzo ważnym – dla Azerbejdżanu (obydwu stronom sprzedawała broń). Szantażując zwinięciem nieformalnego parasola ochronnego nad Karabachem, w 2013 r. Moskwa skłoniła Erywań do rezygnacji z podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Szczytem jej sprawczości było doprowadzenie do zawieszenia broni w drugiej wojnie karabaskiej i skierowanie w rejon konfliktu swoich sił pokojowych. Miały stacjonować co najmniej do listopada 2025 r., ale półtora roku wcześniej Azerbejdżan wymusił ich wycofanie. Baku kontrolowało już całe terytorium kraju, a Moskwa była skoncentrowana na Ukrainie.

Konflikt geografii z demografią i spór o Albanię (kaukaską)

Wybitny polski orientalista, nieżyjący już emerytowany profesor Uniwersytetu Columbia Tadeusz Świętochowski, nazwał konflikt karabaski konfliktem geografii z demografią. Zderzyły się tam bowiem dwie kluczowe reguły stosunków międzynarodowych – zasada integralności terytorialnej państw oraz prawo narodów do samostanowienia. Obie strony konfliktu uznawały jedną i drugą, ale interpretowały je w sposób skrajnie odmienny. Zasada dla danej strony korzystna rozumiana była maksymalnie wąsko, zaś niekorzystna – maksymalnie szeroko.

Dla Azerbejdżanu korzystniejsza była reguła pierwsza, więc Baku rozumiało ją literalnie: granica państwa nie może zostać zmieniona i już. Ormianie oponowali, że zasada ta dotyczy krajów niepodległych, natomiast konflikt rozpoczął się jeszcze w czasach radzieckich, gdy granica ta miała charakter administracyjny. Według Erywania kluczowe znaczenie miał fakt, że „naród Karabachu” wyraził wolę odłączenia się od Azerbejdżanu w referendum jeszcze przed rozpadem Związku Radzieckiego (10 grudnia 1991 r.; potwierdziło ono wcześniejszą uchwałę karabaskiej Rady Najwyższej o zjednoczeniu z Armenią), zatem tego obszaru azerbejdżańska integralność terytorialna nie obejmuje. Rzecz jasna, Baku nie uznało tamtego referendum – w którym zresztą lokalna ludność azerbejdżańska nie brała udziału, bo została już stamtąd wyrzucona.

Dla Ormian ważniejsza była reguła druga – i to ją Ormianie interpretowali wąsko: otóż „naród Karabachu” miał prawo ogłosić niepodległość albo połączyć się z Armenią. Z kolei Baku przekonywało, że na Kaukazie Ormianie mają przecież swoje państwo, zatem już z prawa do samostanowienia skorzystali. Natomiast ci, którzy mieszkają w Azerbejdżanie, mogą to uczynić w postaci autonomii kulturalnej czy republiki autonomicznej. Tych punktów widzenia nie dawało się pogodzić, a na ustępstwa nie było ani w jednym, ani w drugim kraju społecznego przyzwolenia.

Spór o interpretację przeszłości

Niezależnie od kwestii przynależności państwowej Górskiego Karabachu i formalnych praw do tej prowincji, Ormian i Azerbejdżan podzielił pogląd na jej przeszłość. W narracji Baku to „odwieczna” azerbejdżańska ziemia, a masowe osadnictwo ormiańskie rozpoczęło się dopiero w XIX w., po zajęciu tych terenów przez Rosję. Z kolei w narracji Erywania region „od zawsze” zasiedlali Ormianie i wszedł on w skład Azerbejdżanu dopiero w czasach ZSRR. Tak drastycznie różnym interpretacjom sprzyjał brak wiarygodnych statystyk dotyczących składu etnicznego tych ziem w XIX w., a także wyrywkowość danych. Strona azerbejdżańska powołuje się na statystyki odnoszące się do całego historycznego Karabachu, a więc także Nizinnego – niewchodzącego w skład obszaru spornego – gdzie ludność azerbejdżańsko-muzułmańska była w zdecydowanej przewadze. Z kolei strona ormiańska przytacza dane odnoszące się do samego Górskiego Karabachu, gdzie – oprócz Szuszy i jej okolic – dominowali Ormianie.

Co do tego wszystkiego ma Albania Kaukaska? Otóż państwo to, istniejące między II w. p.n.e. a VIII w. n.e., przyjęło – podobnie jak Armenia i Gruzja – chrześcijaństwo i miało swój odrębny Kościół. Według azerbejdżańskiej historiografii Albanowie – konglomerat ludów spokrewnionych z dzisiejszymi narodami Dagestanu (w Azerbejdżanie do ich bezpośrednich potomków zaliczają się Udini) – odegrali istotną rolę w etnogenezie narodu, współtworząc go razem z turkijskimi przybyszami z Azji. Dziedzictwo albańskie byłoby zatem dziedzictwem azerbejdżańskim. Koronnym argumentem Baku jest fakt, że Kościół Albanii Kaukaskiej istniał formalnie do 1836 r., kiedy car włączył go do Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego (jego główną siedzibą był Gandzasar w Górskim Karabachu). Dawni karabascy Ormianie byliby więc zarmenizowanymi Albanami, czyli przodkami dzisiejszych Azerbejdżanów. Ormianie uważają tę narrację za stek bzdur i wskazują, że odrębność Kościoła Albańskiego była przez większą część historii czysto formalna: już na początku VIII w. połączył się on z Apostolskim Kościołem Ormiańskim unią, jego głową był lokalny ormiański władyka, zaś liturgia sprawowana była po staroormiańsku.

Ku pokojowej koegzystencji?

Konflikt karabaski zdeterminował poradziecką historię Armenii i Azerbejdżanu – oba kraje weszły w niepodległość w stanie wojny – stanowiąc dla nich najważniejsze wyzwanie w sferze bezpieczeństwa oraz warunkując całokształt ich polityki zagranicznej i wewnętrznej. Konflikt wyniósł do władzy elity rządzące w Erywaniu do 2018 r., a w Baku do chwili obecnej, i przesądził o homogenicznym charakterze jednego i drugiego społeczeństwa. Na ten stan złożyły się wysiedlenia i przymusowe migracje, ale też intensywna propaganda obydwu stolic, budujących wokół Karabachu narracje państwotwórcze i świadomie tworzących obrazy wroga.

Ormianie wygrali pierwszą wojnę karabaską, ale przegrali pokój – Armenia znalazła się de facto w izolacji (zamknięte granice z Azerbejdżanem i Turcją) i ominęły ją regionalne projekty infrastrukturalne. Zmiana władzy – rządzący od siedmiu i pół roku Nikol Paszynian nie jest związany z Górskim Karabachem – i porażka w drugiej wojnie mogą tę sytuację odwrócić. Paszynianowska koncepcja „Armenii realnej”, przeciwstawionej tej mitycznej, opiera się na współczesnym państwie w jego międzynarodowo uznanych granicach. Po latach wzajemnej izolacji jesienią 2025 r. zaczęło dochodzić do pierwszych kontaktów pomiędzy ormiańskimi i azerbejdżańskimi ekspertami, rusza proces delimitacji i demarkacji wspólnej granicy. Takiego konfliktu nie da się zakończyć z dnia na dzień, ale po raz pierwszy od dekad pojawiła się realna nadzieja na pokój.

Wojciech Górecki jest analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich i czołowym w Polsce znawcą Kaukazu Południowego i Azji Centralnej. Pracował jako dyplomata oraz wykładowca, był również ekspertem w misji UE, badającej okoliczności wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 r. Jest współpracownikiem szeregu tytułów prasowych, m.in. „Nowej Europy Wschodniej”, „New Eastern Europe”, „Tygla Kultury” i „Nowych Książek”, a także autorem książek reporterskich poświęconych Kaukazowi Południowemu i Azji Centralnej.