7 czerwca w Armenii odbędą się wybory parlamentarne. Przypadają one na okres zmian geopolitycznych w regionie i w samej Armenii.
Wobec odwrotu tradycyjnego sojusznika – Rosji, Erywań szuka nowych punktów oporu na Zachodzie, równolegle próbując angażować się w normalizację relacji z historycznym oponentem – Azerbejdżanem oraz z Turcją. Orientacja geopolityczna Armenii i perspektywa stabilnego pokoju po przegranej drugiej wojnie karabaskiej będą jedną z kluczowych osi tej kampanii wyborczej – pisze politolog Narek Sukiasjan.
Rosja przez dziesięciolecia była najważniejszym partnerem Armenii w dziedzinie bezpieczeństwa – gwarantem ostatniej szansy dla niewielkiego kraju bez dostępu do morza i w trudnym sąsiedztwie. To partnerstwo znajduje się obecnie w stanie wyraźnego pogorszenia, a reorganizacja tych relacji to jedna z najpoważniejszych zmian w geopolityce Kaukazu Południowego w ostatnich latach. Jednocześnie Armenia i Azerbejdżan po wielu latach konfliktu weszły na ścieżkę normalizacji relacji. Te dwie kwestie znajdą się w centrum uwagi Ormian, którzy 7 czerwca będą głosować w wyborach parlamentarnych.
Sojusz z konieczności
Źródła armeńskiego uzależnienia od Rosji w dziedzinie bezpieczeństwa nie były ideologiczne, lecz praktyczne. Podczas pierwszej wojny karabaskiej (wybuchła u schyłku ZSRR, a zakończyła się zamrożeniem konfliktu w 1994 r. – red.), gdy Turcja zagroziła Erywaniowi militarnie, ówcześni przywódcy Armenii – którzy swoją tożsamość polityczną czerpali z ruchu niepodległościowego i których retoryka nie różniła się zbytnio od tej słyszanej w państwach bałtyckich – znaleźli się w sytuacji bez realnych alternatyw.
Zachodni i regionalni aktorzy nie byli ani chętni, ani zdolni do tego, by rozpostrzeć nad Armenią swój parasol bezpieczeństwa. Wobec egzystencjalnego zagrożenia władze Armenii, niegdyś antysowieckie, musiały zwrócić się do Moskwy, by zapełnić tę lukę. To, co zaczęło się jako transakcja wynikająca z konieczności, przekształciło się w kolejnych latach w zależność sięgającą daleko poza bezpieczeństwo – także na gospodarkę, infrastrukturę strategiczną, energetykę i w końcu – wszechstronny wpływ polityczny na Erywań.
Rysy na tym partnerstwie zaczęły pojawiać się w drugiej dekadzie XXI w. Rosyjska umowa zbrojeniowa z Azerbejdżanem zaniepokoiła Ormian, a presja Moskwy, by porzucić niemal ukończoną umowę stowarzyszeniową z UE na rzecz Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej postrzegana była szeroko jako wymuszenie podległości, a nie jako suwerenny wybór. W 2015 r. w Erywaniu wybuchły masowe protesty przeciwko podwyższeniu cen energii przez należącą do Rosji spółkę energetyczną, co doprowadziło do połączenia pretensji społecznych i geopolitycznych. W kwietniu 2016 r. Azerbejdżan zaatakował Górski Karabach przy użyciu rosyjskiego uzbrojenia, co tylko pogłębiło rozczarowanie społeczeństwa.
Aksamitna rewolucja i II wojna karabaska
W 2018 r. na fali tzw. aksamitnej rewolucji do władzy w Armenii doszli politycy i aktywiści, którzy krytykowali publicznie jednostronne uzależnienie tego kraju od Rosji. By zapobiec rosyjskiej reakcji na rewolucję, nowi przywódcy kraju zapewniali Moskwę, że zmiany nie przełożą się na orientację polityczną kraju. Te zapewnienia pozwoliły zyskać na czasie, ale nie zlikwidowały napięcia. Moskwa nie potrafiła znaleźć modelu współpracy z nowymi władzami, a partia rządząca stanęła wobec dylematu pomiędzy dążeniem do większej autonomii a ryzykiem sprowokowania rosyjskiej reakcji.
Rozpoczęta przez Azerbejdżan w 2020 r. druga wojna o Górski Karabach przebudowała regionalny krajobraz. Armenia wojnę przegrała, a wynegocjowany przez Rosjan rozejm wprowadził do regionu rosyjskie siły pokojowe. Te siły w efekcie nie zdołały obronić ludności ani zagwarantować bezpiecznego przejścia przez korytarz laczyński (górska trasa łącząca Armenię z nieuznawaną Republiką Górskiego Karabachu – red.), gdy Azerbejdżan wprowadził trwającą dziesięć miesięcy blokadę, która wywołała kryzys humanitarny. Kolejna ofensywa azerbejdżańska we wrześniu 2023 r. zakończyła się przymusowym exodusem Ormian z Karabachu*. Rok wcześniej Azerbejdżan przeprowadził atak wojskowy na suwerenne terytoria Armenii – do dzisiaj okupuje ponad 250 km² ziem uznanych międzynarodowo terytorium Armenii.
Reakcja Rosji na te wydarzenia była wyraźnie ograniczona. W przypadku Karabachu Moskwa od lat używała argumentu, że tego terytorium nie uznała nawet sama Armenia, a Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym nie jest prawnie zobowiązana do interwencji. Brak zdecydowanej reakcji na agresję przeciwko suwerennemu terytorium Armenii trudniej jednak było tłumaczyć w tych kategoriach. Zaledwie dwie dekady wcześniej Moskwa miała status najbardziej zaufanego partnera Armenii z poparciem powyżej 80 proc. Od tamtej pory ta pozycja mocno podupadła – budowany przez lata kapitał społeczny został utracony. Obecnie niemal co trzeci Ormianin postrzega Rosję jako zagrożenie. Przeważająca większość Ormian wyraża poparcie dla członkostwa w UE, a 51 proc. wyraziło opinię, że gdyby referendum odbyło się w najbliższą niedzielę, poparłoby akcesję do UE.
Wszystko to należy postrzegać w kontekście wojny na Ukrainie, która przekierowała zasoby dyplomatyczne, polityczne i gospodarcze Rosji ku innym priorytetom, tworząc tym samym pewną przestrzeń manewru dla krajów w jej sąsiedztwie, w tym – dla Armenii.
Kto wypełni próżnię po Rosji?
Przestrzeń, która powstała w wyniku braku rosyjskiej reakcji, stopniowo zaczęli wypełniać inni aktorzy. Indie, Francja i USA, a także inne państwa, zaangażowały się we współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa z Erywaniem, co byłoby wysoce nieprawdopodobne dekadę temu. Współpraca zbrojeniowa z Rosją stanowi obecnie zaledwie 5 proc. i są to głównie kontrakty z okresu wcześniejszego lub serwisowanie kiedyś kupionego sprzętu. W 2022 r. po ataku Azerbejdżanu na terytorium Armenii, Erywań zawnioskował o unijną cywilną misję monitorującą na swoich granicach z Azerbejdżanem. Jej mandat został następnie przedłużony. W 2025 roku Armenia i UE podpisały Agendę Partnerstwa Strategicznego, mającą na celu dostosowanie armeńskiego systemu rządów i ustawodawstwa do ram Unii. Armenia jest obecnie jedynym krajem prowadzącym dialog z Brukselą na temat liberalizacji systemu wizowego i dwukrotnie otrzymała nieśmiercionośną pomoc wojskową w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju.
Po parafowaniu porozumienia pokojowego (z Azerbejdżanem) i wynegocjowanego przez USA tzw. Szlaku Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu (TRIPP), podniesieniu statusu relacji do poziomu partnerstwa strategicznego (jeszcze za czasów administracji Joe Bidena – red.), rozszerzeniu perspektywy współpracy w dziedzinie energetyki i bezpieczeństwa, Waszyngton przejął inicjatywę, dążąc do wypełnienia próżni powstałej po relatywnym wycofaniu się Rosji lub braku zainteresowania z jej strony.
Armenia formalnie nie zadeklarowała swojego dążenia do UE jako celu politycznego, jednak ta koncepcja jest regularnie dyskutowana, czemu Rosja przygląda się z zaniepokojeniem. Na spotkaniu na Kremlu 1 kwietnia prezydent Władimir Putin podkreślił wagę współpracy gospodarczej Armenii z Rosją i wskazał na ryzyka, jakie niesie dla Erywania dystansowanie się od Moskwy. Wicepremier Aleksandr Owerczuk następnie wzmocnił ten przekaz, mówiąc o potencjalnych ograniczeniach dla ormiańskich przedsiębiorstw w Rosji, gdyby Erywań zdecydował się na przeniesienie praw rosyjskiej spółki obsługującej armeńskie koleje na inny podmiot.
Wszystkie to dzieje się w przededniu wyborów parlamentarnych, które są zaplanowane na 7 czerwca. Oczekuje się, że szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej na początku maja, który zgromadzi europejskich przywódców w Erywaniu, ma być sygnałem poparcia dla rządzącej partii Kontraktu Obywatelskiego. Z kolei Rosja wyraziła zainteresowanie bardziej korzystnym dla siebie wynikiem – prezydent Putin mówił wprawdzie w czasie spotkania z premierem Paszynianem o siłach „prorosyjskich”, jednak priorytety Kremla to utrzymanie zaangażowania gospodarczego, bazy wojskowej na terytorium Armenii i gwarancji dla rosyjskich zasobów strategicznych na terenie tego kraju.
Stabilny pokój jako główne zmartwienie Ormian
Oprócz wyborów między Rosją i Zachodem Armenia przechodzi obecnie proces normalizacji relacji z Azerbejdżanem. Wynegocjowane przez administrację Donalda Trumpa umowy stworzyły warunki do postępu na tym polu. W ciągu minionego roku oba kraje po raz pierwszy rozpoczęły nawet wymianę handlową i tranzyt towarów. O ile jednak ten plan cieszy się pewnym poparciem w Armenii, zwłaszcza wśród zwolenników partii rządzącej, to głosy niezadowolenia też nie są rzadkie. Część z nich wynika z politycznej niechęci do partii Paszyniana, inne są wyrazem obaw o trwałość porozumień, osiągniętych głównie dzięki ustępstwom Armenii w obliczu zagrożenia militarnego ze strony Azerbejdżanu. Sprawy takie jak procesy ormiańskich jeńców wojennych w Baku, skazanych na wyroki dożywocia w pokazowych procesach, trwająca okupacja terenów Armenii, kwestia zachowania kulturowego i historycznego dziedzictwa ormiańskiego na terytoriach znajdujących się obecnie pod kontrolą Azerbejdżanu – wszystko to musi jeszcze zostać rozwiązane. Ponadto jak na dwa kraje, które mają rozpocząć od nowej karty, zbyt często słychać ze strony Azerbejdżanu na poziomie państwowym lub związanym z państwem głosy kwestionujące integralność terytorialną Armenii i nazywające większość jej ziem – włącznie ze stolicą – historycznymi ziemiami azerbejdżańskimi.
Ostatnie sondaże pokazują, że społeczeństwo bardziej ufa partii rządzącej niż opozycji w nadziei na zaprowadzenie pokoju i uważa bezpieczeństwo i pokój za największy sukces tej siły politycznej. Jednocześnie to brak pokoju jest nadal wskazywany przez Ormian w badaniach opinii publicznej jako jedna z głównych obaw.
Jeśli chodzi o relacje z Rosją, to ogólna dynamika relacji dwustronnych w ciągu ostatniej dekady wskazuje na negatywny trend, który stopniowo zastępuje model bardziej pragmatyczny i transakcyjny. Kapitał społeczny, który niegdyś wspierał sojusz, na razie wygasł. Wpływy Rosji jednak nie zniknęły – strukturalne instrumenty nacisku budowane przez trzydzieści lat nadal obowiązują w energetyce, infrastrukturze i gospodarce – ale polityczne i publiczne podstawy partnerstwa uległy zasadniczym zmianom. Polityka zagraniczna Armenii nadal jest kształtowana i ograniczana przez te zależności, mimo że Erywań dąży do dywersyfikacji swoich relacji i reorientacji partnerstw strategicznych.
* We wrześniu 2023 r., po ofensywie sił azerbejdżańskich, które zajęły resztkę ziem Górskiego Karabachu, doszło do masowego exodusu praktycznie całej ludności ormiańskiej. Z obawy o bezpieczeństwo w ciągu kilku dni region opuściło ponad 100 tys. Ormian (red.)