Spadek poparcia dla Rosji w Armenii w ostatnich latach jest jedną z największych porażek Moskwy. Polityka Kremla spowodowała, że ucierpiały budowane przez dekady więzi strategiczne. Relacje zepsuły się po 2020 r., gdy Moskwa nie udzieliła poparcia sojusznikowi w trakcie rozpoczętej przez Azerbejdżan wojny o Górski Karabach i od tamtej pory pogarszają się.
Jeszcze 10–15 lat temu nawet prozachodni kandydaci w wyborach prezydenckich pielgrzymowali do Moskwy i publikowali zdjęcia, które miały potwierdzać aprobatę i poparcie gospodarzy Kremla. Dzisiaj prorosyjskość jest politycznie niewygodna i istotnie zmniejsza szansę na osiągnięcie sukcesu. Łatka prorosyjskości lub posądzenie o związki z Moskwą to jeden z najprostszych pretekstów do ataku na polityka.
Od strategicznego sojuszu do rozczarowania
Relacje Armenii z sąsiadami i głównymi graczami geopolitycznymi od dawna zależały od geografii i długotrwałego konfliktu z Azerbejdżanem. Ta dynamika była szczególnie widoczna w relacjach Erywania z Moskwą. Po upadku Związku Sowieckiego i wybuchu wojny o Górski Karabach armeńscy przywódcy postrzegali sojusz z Rosją jako główny element odstraszania przed ewentualnym zaangażowaniem (graniczącej z Armenią – red.) Turcji po stronie Azerbejdżanu. W latach 90. ubiegłego wieku Armenia zgodziła się na rozmieszczenie na swoim terytorium 102. Rosyjskiej Bazy Wojskowej w Giumri, a w 1997 r. podpisała porozumienie o sojuszu strategicznym i traktat o bezpieczeństwie zbiorowym (tzw. traktat taszkiencki), który później przekształcił się w Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).
Oprócz tego, że odgrywała kluczową rolę w dziedzinie bezpieczeństwa, Moskwa na niemal trzy dekady zdominowała negocjacje w sprawie uregulowania konfliktu w Górskim Karabachu. Na głównego rozgrywającego wyrosła pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, gdy USA i Francja – wcześniej aktywne w negocjacjach – w dużej mierze ustąpiły pola Moskwie, uznając, że ma ona więcej możliwości wpływu na obie strony. W efekcie niemal wszystkie propozycje uregulowania, które pojawiły się do 2020 r., pochodziły z Moskwy.
To uzależnienie od Rosji kształtowało nastroje – zarówno oficjalne, jak i społeczne. Kolejne rządy, przed i po Aksamitnej Rewolucji z 2018 r., opierały swoje strategie polityki wobec Karabachu na założeniu, że Moskwa albo powstrzyma Azerbejdżan od szerokoskalowej ofensywy, albo szybko ją zatrzyma, jeśli do niej dojdzie. Oczekiwano również, że Moskwa będzie blokować jakiekolwiek zaangażowanie Turcji.
Te oczekiwania rozbiły się w 2020 r., gdy Azerbejdżan rozpoczął 44-dniową wojnę, osiągając większość swoich celów przy wsparciu Turcji. Rosja interweniowała dopiero na ostatnim etapie, pośrednicząc w zawieszeniu broni i wysyłając siły pokojowe. W okresie bezpośrednio po 2020 r. pojawiło się krótkotrwałe przekonanie, że nowa architektura bezpieczeństwa oparta na porozumieniu o zawieszeniu broni zagwarantuje względną stabilność w regionie.
Nowa rzeczywistość po wojnie na Ukrainie
Rosyjska inwazja na Ukrainę w 2022 r. wykreowała nową rzeczywistość bezpieczeństwa w regionie, generując na Kaukazie Południowym próżnię władzy, którą Azerbejdżan wykorzystał do osiągnięcia swoich celów strategicznych. Baku rozpoczęło zakrojony na szeroką skalę atak na Armenię we wrześniu 2022 r., na który Rosja nie zareagowała. Rok później, we wrześniu 2023 r., Azerbejdżan przeprowadził jednodniową operację wojskową w Górskim Karabachu, siłą zmuszając do przesiedlenia całą ormiańską populację i nie zważając na obecność rosyjskich sił pokojowych.
Te wydarzenia oraz niezdolność Rosji do wywiązania się ze swoich zobowiązań wywołały istotną zmianę zarówno w myśleniu władz Armenii o polityce zagranicznej, jak i w nastawieniu opinii publicznej do Rosji.
Dywersyfikacja: Armenia ku Zachodowi
Po eskalacji z września 2022 r. Armenia rozpoczęła proces dywersyfikacji w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, dystansując się od Rosji i poszukując nowych partnerów. Erywań de facto zamroził swój udział w OUBZ, odmówił wsparcia Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie i ustanowił partnerstwa obronne z państwami takimi jak Indie czy Francja. Armenia zaprosiła również unijną cywilną misję monitoringową, podpisała umowę o partnerstwie strategicznym z USA i zadeklarowała chęć przystąpienia do UE, uchwalając nawet ustawę, która zawiera taką deklarację.
Zmieniły się także nastroje społeczne, odzwierciedlane w badaniach opinii publicznej. W najnowszym badaniu IRI (International Republican Institute) opublikowanym w lipcu 2025 r., tylko 42 proc. respondentów oceniło relacje armeńsko-rosyjskie jako dobre lub bardzo dobre. Jest to gwałtowny spadek w porównaniu z 87 proc. odnotowanymi w podobnym badaniu z 2018 r. W tegorocznym badaniu oceny relacji z UE i USA (jako dobre lub bardzo dobre) osiągnęły 73 proc. i 69 proc., a na pierwszym miejscu były relacje z Francją, pozytywnie ocenione przez 89 proc.
Spadek poparcia dla Rosji w Armenii w ostatnich latach jest jedną z największych porażek Moskwy. Jednak zmiany w stosunku władz i społeczeństwa są ciągle ograniczone przez rzeczywistość strukturalną, w szczególności przez udział Armenii w kierowanej przez Moskwę Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, a także przez gospodarczą i energetyczną zależność od Moskwy.
Z powodu tych uwarunkowań jakikolwiek odwrót od Rosji staje się długoterminowym procesem, wymagającym podejścia systemowego, w tym dywersyfikacji więzi handlowych i energetycznych, podwyższania standardów produktów i wprowadzenia kompleksowych reform wewnętrznych. Pytanie, czy obecny rząd jest w stanie odnieść sukces na tym polu, pozostaje otwarte.
O Autorze
Tigran Grigoryan jest dyrektorem Regionalnego Centrum Demokracji i Bezpieczeństwa (RCDS) w Erywaniu oraz analitykiem politycznym specjalizującym się w bezpieczeństwie, polityce zagranicznej i rozwoju demokracji Armenii. Prowadzi podcast i regularnie publikuje na platformie CivilNet. Wcześniej pracował w Radzie Bezpieczeństwa Armenii.
Tłumaczyła Justyna Prus.