Po nieudanej rewolucji 2020 r. i brutalnym stłumieniu protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich reżim w Mińsku rozpętał bezprecedensową falę represji wobec własnego społeczeństwa.
Zmiany są zauważalne także w mediach – typową proreżimową retorykę mediów państwowych zastąpiło pojawienie się pokolenia pracowników, dla których informacja stała się bronią. To nie są już po prostu dziennikarze, którzy rozpowszechniają oficjalną narrację, ale aktywni uczestnicy polityki represyjnej.
Ryhor Azaronak. Dziedzic ideologicznej dynastii
Wystąpienia Ryhora Azaronka są tak przepełnione nienawiścią, żądzą zemsty i plugawym językiem, że szokują nawet kremlowskich propagandystów. Krzycząc i wymachując rękami, Azaronak grozi wszystkim, których uważa za wrogów Alaksandra Łukaszenki. Warszawę ostrzegał, że „roztopi się pod grzybem dżumy”, a Białoruś nazywał „mocarstwem jądrowym”. Oponentów reżimu w Mińsku nazywał gnidami, szczurami i bydłem, kierując wobec nich bezpośrednie groźby. Mówi wprost, że jest szczęśliwy, że może służyć Aleksandrowi Łukaszence. Nazwał go „cudem podarowanym przez Boga”.
Ryhor Azaronak formalnie jest „zetką”. Urodził się w 1995 r., a więc nie miał szans zaznać rzeczywistości radzieckiej. Jego kariera jest jednak ewidentnym przykładem ideologicznej ciągłości – ojciec Azaronka, Jury, stworzył fundamenty tego, co stało się dzisiaj głównym nurtem propagandy białoruskiej. Jego film „Nienawiść. Dzieci kłamstwa”, który został wyemitowany w 1995 r., niedługo przed referendum o zmianie symboliki państwowej (na tę nawiązującą do sowieckiej), jest klasycznym wzorcem manipulacji. Azaronak starszy zmontował kadry z mitingu opozycji z kroniką z marszu nazistów, utożsamiając tym samym wprost i jednoznacznie białoruski ruch narodowy z faszyzmem.
Syna wychował dokładnie w takim duchu. Ryhor, który opowiadał w wywiadach, że ojciec czytał mu w dzieciństwie „dzieła” ideologa ruskiego monarchizmu Iwana Sołoniewicza. Dlatego też trudno się dziwić, że jako dorosły człowiek został tak zagorzałym stronnikiem reżimu Łukaszenki. Młody Azaronak, który podobnie jak ojciec ukończył Akademię Sztuk Pięknych, w pełni rozwinął skrzydła i zrealizował swój potencjał po 2020 r., stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i radykalnych postaci kanału STV białoruskiej telewizji państwowej.
Jego styl to świadome używanie języka nienawiści w celu dehumanizacji oponentów. W jego słowniku na dobre zakorzeniły się takie określenia jak „parszywe zmahary” (zmahar to po białorusku bojownik, ale w języku propagandy słowo to stało się obraźliwym określeniem na przeciwników Łukaszenki – red.), „chore gnoje”, „kanalie”, „bydło”. To język, który ma oponentów odrzeć z cech ludzkich, przedstawić jako szkodliwą masę, wobec której dopuszczalne są każde działania. Symbolem jego działalności stał się program „Zakon Judasza”, w którym na tle złowieszczej scenerii Azaronak ogłaszał „wyroki” wobec przeciwników władzy. Nazwa tego programu jest bezpośrednim nawiązaniem do twórczości rosyjskiego pisarza, specjalistę od prawosławnej spiskowej teorii dziejów Jurija Worobjowskiego, którego Azaronak uważa za swojego ideologicznego mentora.
Lojalność Azaronka została dostrzeżona i doceniona na najwyższym szczeblu. W styczniu 2021 r. dostał on od Alaksandra Łukaszenki medal „Za odwagę”. To odznaczenie wojskowe, ale wręczenie go dziennikarzowi podkreśliło jego status „żołnierza” informacyjnego frontu. Kulminacją tego symbolicznego uznania ze strony władz był epizod, do którego doszło w kwietniu 2023 r. w kompleksie memorialnym w Chatyniu. Łukaszenka osobiście wręczył Azaronkowi młot. Niezwykle brutalna symbolika tego gestu dobrze oddaje naturę relacji między reżimem a służącymi mu mediami. Podobnego narzędzia, jak dowiedzieliśmy się z nagrań z wojny Rosji przeciwko Ukrainie, używano w szeregach najemników rosyjskiej Grupy Wagnera do egzekucji. Gest Łukaszenki został odebrany jako publiczna aprobata dla podobnego rodzaju metod. Komentarz na profilu społecznościowym służb prasowych białoruskiego polityka był znamienny: „Białoruski Tor otrzymał swój młot”.
W lipcu 2023 r. podczas wystąpienia z okazji „oficjalnego” Dnia Niepodległości (kręgi demokratyczne obchodzą to święto pod inną datą) Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że doszło do próby zabójstwa Azaronka. Powiedział on, że propagandystę zamierzano „unieruchomić, porwać, wrzucić do bagażnika”, a następnie „wywieźć w najciemniejszy kąt lasu i odciąć mu język”. W tej sprawie oskarżono Dzmitryja Sаsnouskiego. Został on następnie skazany na 20 lat więzienia. Proces media reżimowe przedstawiały jako dowód na istnienie zagrożenia terrorystycznego, pochodzącego od oponentów władz, zaś sam Azaronak zyskał status ofiary i męczennika za poglądy. Sаsnouski nie przyznał się do winy i oskarżył śledczych o wymuszenie zeznań torturami.
Oprócz pracy w telewizji Azaronak próbował sił także jako reżyser filmowy. W 2025 r. przy wsparciu ministerstwa kultury i studia filmowego Biełarusfilm nakręcił film „Dusza obrońcy”. Służba prasowa studia opisała projekt jako „unikalne dzieło w gatunku dokumentu”. Według zamysłu autorów film, w którym Azaronak jedzie na granicę białorusko-ukraińską i rozmawia z żołnierzami, miał skłonić widzów do „refleksji o znaczeniu pokoju, człowieczeństwa i męstwa”. Pomimo szerokiej reklamy na kanałach państwowych, nie wywołał on większego zainteresowania wśród widzów. Jak pisał niezależny portal Zerkalo.io, w pierwszych dniach po premierze w sześciu kinach Mińska sprzedano zaledwie 38 biletów.
Ryhor Azaronak za swoją działalność został w czerwcu 2022 r. umieszczony na listach sankcyjnych Unii Europejskiej. W styczniu 2023 r. sankcjami objęła go także Ukraina.
Ihar Tur. Pragmatyzm na służbie reżimu
Jeśli Ryhor Azaronak to system nerwowy propagandy, to Ihar Tur (ur. w 1989 r.) jest jej chłodnym, wyrachowanym mózgiem. Reprezentuje on bardziej wyrafinowane podejście, skierowane do wątpiących i pragmatyków. Od 2014 r. Tur pracuje w państwowej telewizji ONT, a od 2017 r. należy do osobistego pulu dziennikarzy Łukaszenki. To wąska grupa dziennikarzy dopuszczonych do relacjonowania jego działalności.
Strategia Tura nie polega na zaprzeczaniu rzeczywistości, ale jej umiejętnym „odwracaniu”. Na antenie może przyznać: „owszem, mamy na Białorusi dyktaturę”. Ale te słowa to tylko preludium do głównej tezy – każda alternatywa będzie znacznie gorsza, oponenci władz wszystko rozwalą, a stabilność zostanie zastąpiona przez chaos. To gra na strachu, obliczona na tych, którzy chcieliby zmian, ale boją się konsekwencji.
Podobnie jak w przypadku Azaronka, tak i tutaj lojalność została zauważona – w 2021 r. Tur dostał od Łukaszenki medal Franciszka Skaryny. Wierność Łukaszence ma konkretny wymiar materialny. Latem 2025 r. propagandysta zamieszkał w elitarnej dzielnicy „Nowa Okolica”, która jest eksperymentalnym projektem Łukaszenki. Ta dzielnica, zbudowana na osobiste polecenie dyktatora z pominięciem standardowych procedur, stała się czymś w rodzaju witryny dla wybrańców. Cała kosztowna infrastruktura – drogi, kanalizacja, elektryczność sfinansowana została ze środków budżetowych, co sprawiło, że mieszkania „dla swoich” stały się znacznie tańsze niż te kupowane na zwykłym rynku.
Tur jest aktywny nie tylko na niwie propagandy, ale także w sporach z oponentami politycznymi. Latem 2024 r. wyszło na jaw, że z konta, z wysokim prawdopodobieństwem należącego do propagandysty, przez trzy lata prowadzono aktywną działalność w opozycyjnym czacie, gromadzącym zwolenników byłego bankiera i pretendenta do udziału w wyborach prezydenckich Wiktara Babaryki. Udając jednego z nich, Tur krytykował liderów protestu i przekonywał, że opór nie ma sensu. Po ujawnieniu jego tożsamości propagandysta przez jakiś czas pisał jeszcze wiadomości pod prawdziwym imieniem, jednak wkrótce przestał aktywnie uczestniczyć w dyskusjach.
W czerwcu 2022 r. Ihar Tur został objęty szóstym pakietem sankcji Unii Europejskiej. W styczniu 2023 r. znalazł się na ukraińskich listach sankcyjnych.
Ludmiła Hładka. Śledcza z mikrofonem
Ludmiła Hładka (ur. w 1983 r.) wprowadziła do białoruskiej propagandy mroczny gatunek telewizyjnego przesłuchania. Jej ścieżka kariery jest znamienna: zdobyła wykształcenie nauczycielki klas młodszych i niedługo pracowała jako przedszkolanka, jednak szybko zmieniła branżę na dziennikarstwo, zaczynając od resortowych tytułów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – magazynu „Milicja Białorusi” i gazety „Na straży”. To doświadczenie uformowało jej styl i bliskie kontakty ze strukturami siłowymi, które Hładka wykorzystała w pełni po 2020 r., po zatrudnieniu się w głównym organie prasowym administracji Łukaszenki – gazecie „SB. Biełarus segodnia”. Według jej dawnych kolegów nawet wówczas jej „śledztwa dziennikarskie” sprowadzały się do przepisywania komunikatów prasowych siłowików. Czasami niezależni dziennikarze rozpoznawali w jej tekstach swoje własne materiały, skopiowane co do przecinka.
Jej „chwila chwały” nastąpiła w czasie tłumienia protestów. Stylem firmowym Hładkiej były krótkie nagrania wideo z posterunków milicji, gdzie wspólnie z funkcjonariuszami przesłuchiwała dopiero co zatrzymanych na protestach ludzi. Te „wywiady” z pobitymi, poniżonymi ludźmi, którzy często byli w stanie szoku, stały się symbolem pełnego scalenia propagandy z aparatem represji. Jej działania nie były prostym relacjonowaniem wydarzeń, lecz współudziałem w presji psychologicznej. W jednym z takich nagrań pogardliwym tonem wypytuje zatrzymaną studentkę Maryję Cichanawą, dlaczego ta mówi po białorusku. W innym „przeprowadza wywiad” ze studentką Anastasiją Bułybienką, której funkcjonariusze na czole narysowali czerwone serce.
W zamian za lojalność Hładka stała się „swoim” człowiekiem dla systemu. Służby dawały jej ekskluzywny dostęp do zamkniętych procesów sądowych – np. opozycjonisty Siarhieja Cichanouskiego i innych więźniów politycznych – na które nie wpuszczano nawet bliskich oskarżonych. W swoich artykułach i reportażach całkowicie przejęła język struktur siłowych, nie wstydząc się nazywać uczestników protestów „skończonymi kanaliami”, a zabitego przez służby Ramana Bandarenkę, który stał się symbolem bezwzględności reżimu, nazwała „sakralnym trupem”. Hładka aktywnie uczestniczyła w tworzeniu fałszywego obrazu protestów, opowiadając o rzekomo wcześniej przygotowanych „bojownikach” z „naostrzonymi prętami” i „koktajlami Mołotowa”.
Ta działalność przyniosła jej zarówno nagrody, jak i międzynarodową krytykę i potępienie. Na Białorusi została wyróżniona Nagrodą Specjalną Łukaszenki „za istotny wkład w rozwój białoruskiego dziennikarstwa”. W 2021 r. została objęta sankcjami Wielkiej Brytanii, a później także – UE, Kanady i Szwajcarii – jako jedna z kluczowych postaci odpowiedzialnych za szerzenie dezinformacji i popieranie represji. Sama Hładka przyznała, że „straciła przyjaciół i bliskich”, ale widzi swoją misję w tym, by „być tam, gdzie jest potrzebna” i „nieść prawdę”, broniąc kraju przed fake’ami.
Wolha Bondarawa. Wolontariuszka represji
Bondarawa (ur. w 1982 r.) to unikalna postać w systemie białoruskiej propagandy. Nie zajmuje żadnych wysokich stanowisk w mediach państwowych, ale jej nazwisko stało się synonimem słowa „donos”. Bondarawa stała się dobrowolną pomocniczką aparatu represji, która wyszukuje wrogów tam, gdzie nie doszli jeszcze ludzie w mundurach.
Jej kariera rozpoczęła się w 2020 r. od utworzenia profilu „Infospecnaz” w komunikatorze Telegram, który stał się ośrodkiem jej walki z opozycjonistami w Grodnie. Jej główny modus operandi to publiczne skargi w tym kanale na wszystko, co w jej opinii nie jest zgodne z ideologią państwową. Jej donosy niemal zawsze spotykają się z reakcją struktur siłowych. Ofiarami jej aktywności byli artyści, muzycy, historycy, duchowni, nauczyciele i przedsiębiorcy. Najgłośniejsza i najbardziej tragiczna jest historia malarza i więźnia politycznego Alesia Puszkina. To po donosie Bondarawej na temat grodzieńskiej wystawy w „Centrum życia miejskiego”, na której wystawiony był portret artysty, przedstawiający antysowieckiego partyzanta Jauhiena Żychara, wszczęto sprawę karną o „rehabilitację nazizmu”. To postępowanie zakończyło się dla Puszkina karą pięciu lat więzienia, a następnie – śmiercią w więziennym szpitalu w lipcu 2023 r.
Bondarawa prowadzi własną wojnę ze wszystkim, co uważa za obce i wrogie. Doprowadziła do likwidacji wykorzystania białoruskiej „łacinki” w transliteracji nazw geograficznych, żądała zakazu świętowania Halloween i Walentynek, walczyła z popularnymi zabawkami Huggy Waggy, ponieważ dostrzegła w nich „satanizm”. Pisała donosy na produkującą bieliznę firmę Mark Formelle, ponieważ na ubraniach umieszczono napisy w języku białoruskim. Jej żądania zainicjowały demontaż pomnika białoruskiej poetki Łarysy Geniusz w Grodnie oraz krzyża upamiętniającego duchownego katolickiego Wincentego Godlewskiego w Mińsku.
Jednocześnie w jej biografii jest pełno sprzeczności. Była pociągana do odpowiedzialności administracyjnej i karnej za przemyt papierosów do Polski. Była przestępczyni teraz zaciekle atakuje wszystko, co ma związek z tym sąsiednim krajem. Jej mąż pracuje tymczasem jako kierowca w niemieckiej firmie, jeżdżąc tirem po krajach Unii Europejskiej. Bondarawa sama mówiła, że miała w całym swoim życiu zaledwie dwa lata oficjalnego doświadczenia zawodowego. Paradoksem jest, że chociaż walczy z przejawami kultury białoruskiej, w 2022 r. zapisała się na studia filologiczne, by zostać nauczycielką języka i literatury białoruskiej.
Jej kariera na tym polu zakończyła się jednak, zanim zdążyła na dobre się rozwinąć. W marcu 2025 r. system, którego z takim zapałem broniła, odwrócił się przeciwko niej samej. Bondarawa została aresztowana na 13 dni w ramach artykułu o charakterze „ekstremistycznym” (tak nazywane są „opozycyjne” działania) za ponowną publikację w swoim profilu w Telegramie. Z powodu tej kary administracyjnej została skreślona z listy studentów, a następnie – usunięta z Partii Komunistycznej. Po tym incydencie praktycznie zniknęła z białoruskiej propagandy państwowej.
Po 2020 r. w systemie białoruskiej propagandy zaszły duże zmiany. Było to nie tylko umocnienie starych porządków, ale i początek nowego, ostrzejszego i bardziej wszechobecnego systemu propagandy państwowej. Na zmianę stosunkowo “wyważonej” (jak na Białoruś) retoryki mediów państwowych, powtarzających narrację władz przyszli propagandyści nowego typu, którzy sami stali się elementem represyjnego aparatu państwa. Ich praca to nie tylko wystąpienia w mediach, ale także publiczne donosy, prowokacje i presja psychologiczna na oponentów reżimu. Postaci Ryhora Azaronka, Ihara Tura, Ludmiły Hładkiej i Wolhi Bondarawej są w tym sensie znamienne. Reprezentują oni różne oblicza tego systemu, ale służą jednemu celowi – tworzeniu i podtrzymywaniu atmosfery strachu i bezalternatywności.