W gruzińskich szkołach od września dzieci będą miały możliwość nauki języka chińskiego. To element umowy o partnerstwie strategicznym, zawartego przez Tbilisi i Pekin, ale jednocześnie – znak czasów.

Do Tbilisi, Baku i Erywania, trzech stolic Kaukazu Południowego z Pekinu jest 6 tys. km i dziesięć godzin lotu. Dla Chin jednak odległość nie jest przeszkodą – państwo to zajęło miejsce wśród głównych partnerów gospodarczych krajów regionów, niegdyś należących do ZSRR, i nieustannie, w właściwym sobie stylu miękko rozszerza tę obecność.  

Nowe realia 

Przez długie lata Chiny urządzała sytuacja, w której w regionie Kaukazu Południowego dominowała Rosja, po rozpadzie ZSRR postrzegana przez Chińczyków raczej jako młodszy partner, a nie konkurent geopolityczny.

Ze względu na tradycje historyczne i geopolitykę region nie był dla Chin priorytetowy. Jeszcze na początku XXI wieku Chiny za ważniejsze uważał kraje i regiony bardziej bogate w surowce i kluczowe dla światowej logistyki.

Zasoby ropy w Azerbejdżanie, manganu i miedzi w Gruzji i Armenii nie są na tyle duże by stać się poważnym impulsem do aktywnej polityki zagranicznej w regionie. A „Korytarz Środkowy” – Transkaspijski Międzynarodowy Szlak Transportowy nawet na tle lądowych tras łączących Chiny z Europą wyglądał jako trasa dodatkowa, wspomagająca. 

Sytuacja zmieniła się po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej agresji na Ukrainę w 2022 r. Rosja, która wcześniej była wygodną trasą tranzytową, przekształciła się w logistyczny ślepy zaułek

Właśnie wtedy rola Korytarza Środkowego, przebiegającego przez Morze Kaspijskie, stała się krytycznie ważna. Nawet hipotetyczne zagrożenie odcięcia dostępu do rynków europejskich nie może nie niepokoić chińskich władz i zmusza je do zwrócenia większej uwagi na region Kaukazu Południowego.

Azerbejdżańska niespodzianka

Azerbejdżan jest kluczowym krajem Transkaspijskiego Międzynarodowego Szlaku Transportowego. Moskwa zaczęła szybko tracić swoje wpływy na Kaukazie po tym jak Azerbejdżan odzyskał kontrolę nad Górskim Karabachem i jest to jeden z czynników, który skłonił Pekin do zaktywizowania polityki w regionie. 

W ostatnim czasie doszło do ostrych napięć pomiędzy Baku i Moskwą. W grudniu ubiegłego roku samolot linii Azerbaijan Airlines, który leciał z Baku do Groznego, rozbił się podczas awaryjnego lądowania w Aktau w Kazachstanie. Zginęło 38 osób, 29 przeżyło.

Według Baku maszynę omyłkowo zestrzeliła rosyjska obrona przeciwlotnicza, jako że w tym samym czasie trwał nalot ukraińskich dronów na Grozny. Azerbejdżan publicznie oskarżył Moskwę o spowodowanie tej katastrofy, żądał przeprosin i odszkodowania.

Kolejnym wydarzeniem, które doprowadziło do poważnego kryzysu politycznego w relacjach dwustronnych były niedawne wydarzenia w Jekaterynburgu w Rosji, gdzie doszło do nalotu struktur siłowych na mieszkańców pochodzących z Azerbejdżanu. W czerwcu policja zatrzymała tam ok. 50 osób. Dwaj mężczyźni zmarli w areszcie, według prokuratury w Baku – z powodu pobicia.

„Kryzys samolotowy” i wydarzenia w Jekaterynburgu doprowadziły do ostrej konfrontacji pomiędzy Baku i Moskwą. Mało kto spodziewał się, że Azerbejdżan będzie tak twardo bronić swoich interesów i zdecyduje się na publiczne poróżnienie się z Rosjanami. 

Jeszcze większe zaniepokojenie w Pekinie wywołała normalizacja relacji amerykańsko-azerbejdżańskich po ponownym dojściu do władzy Donalda Trumpa. Kulminacją było podpisanie w Waszyngtonie w obecności prezydenta USA deklaracji pokojowej pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią, w tym ogłoszenie mechanizmu otwarcia tzw. korytarza zangezurskiego, łączącego Azerbejdżan z jego eksklawą, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną. Droga ta ma nazywać się Szlakiem Trumpa.

A przecież jeszcze w ubiegłym roku, za rządów administracji poprzedniego prezydenta Joe Bidena, gdy Kongresie USA słychać było agresywną retorykę pod adresem Azerbejdżanu, Baku rozważało Chiny jako naturalnego geopolitycznego partnera w zakresie przeciwdziałania polityce USA w regionie.

Wiosną Chiny i Azerbejdżan zawarły porozumienie o partnerstwie strategicznym, które przewiduje bardzo konkretny udział Pekinu w rozwoju przede wszystkim infrastruktury transportowej. Ponadto w Azerbejdżanie karierę robi pojęcie „chiński model rozwoju”, który zakłada symbiozę gospodarki rynkowej i autorytarnego modelu rządów. 

Nie można powiedzieć, że obecnie Chiny zmniejszyły swoją aktywność w Azerbejdżanie. Chińskie przedsiębiorstwa kontynuują aktywny udział w życiu gospodarczym. Przykładem takiej działalności jest zwłaszcza port i wolna strefa ekonomiczna Alat. Jeśli jednak Pekin miał plany politycznej dominacji w Azerbejdżanie, to na tym etapie będzie musiał z nich zrezygnować. 

Zaniepokojenie Chin musi wywoływać jeszcze jeden projekt międzynarodowy, realizowany pod egidą Turcji. Chodzi o plany rozwoju Organizacji Państw Turkijskich, w które aktywnie zaangażowany jest Azerbejdżan. Stanowią one bezpośrednie zagrożenie dla dominacji Chin w krajach Azji Centralnej, a to już jest region krytycznie ważny z punktu widzenia chińskich interesów. O ile Turcja jest główną polityczną siłą napędową tego projektu, to Azerbejdżan wziął na siebie komunikację z kierownictwem politycznym państw Azji Centralnej. Dlatego też dla Pekinu bardzo ważne jest utrzymanie wysokiego poziomu komunikacji politycznej z Azerbejdżanem i niedopuszczenie do wzrostu wpływów USA. 

Brama gruzińska

Nie mniej ważne dla Chin są relacje z Gruzją. O ile Azerbejdżan stanowi logistyczne wejście od strony Azji Centralnej, to gruzińskie porty i kolej Baku-Tbilisi-Kars (Turcja) są bramą do Europy. 

Chiny nie posiadają zasobów politycznych, które pozwoliłyby im konkurować w regionie z Rosją, USA i Unią Europejską. Mają jednak gospodarkę i handel. W tym sensie najbardziej perspektywicznym kierunkiem jest dzisiaj dla Chin Gruzja i wszystko wskazuje na to, że Pekin skoncentruje wysiłki na rozszerzeniu swoich wpływów właśnie w tym kraju. 

W 2017 r. Gruzja jako pierwsze państwo regionu podpisała z Chinami porozumienie o wolnym handlu. Firmy z Chin są na bardzo dużą skalę zaangażowane w budowę drogi Wschód-Zachód, tuneli i elektrowni wodnych. 

Poziom relacji z Chinami wzrósł w czasie rządów Gruzińskiego Marzenia (partia ta rządzi w Gruzji od 2012 r.). Władze w Tbilisi otwarcie postawiły na model chiński także w polityce wewnętrznej, wprowadzając szereg ustaw, ograniczających wolności obywatelskie. 

Pekin i Tbilisi podpisały porozumienie o partnerstwie strategicznym w 2023 r., a ówczesny premier Irakli Garibaszwili entuzjastycznie chwalił nowy format współpracy, chociaż był on krytykowany przez oponentów rządu. Eksperci zwracali wówczas uwagę, że takie zbliżenie z Chinami może być potencjalnym problemem w drodze Gruzji do UE i NATO oraz dla relacji z USA.

To właśnie Garibaszwili, wieloletni premier, a także minister obrony i spraw wewnętrznych w rządzie Gruzińskiego Marzenia, był postrzegany jako główny lobbysta zacieśnienia relacji z Pekinem. Dzisiaj polityk ten jest w niełasce, ale nie znaczy to bynajmniej, że poziom relacji gruzińsko-chińskich się obniżył. Chiny doskonale rozumieją kluczową rolę Gruzji na Kaukazie Południowym i nie zamierzają oddawać swoich pozycji. 

W ubiegłym roku chińskie konsorcjum wygrało przetarg na budowę gruzińskiego portu w Anaklii nad Morzem Czarnym. To ogromny projekt i ważne ogniwo logistyczne Transkaspijskiego Мiędzynarodowego Szlaku Transportowego.

Przypadek Armenii

Trzeci kraj Kaukazu Południowego, Armenia, w sensie logistycznym pozostaje ślepym zaułkiem, co poważnie obniża zainteresowanie tym krajem ze strony Chin. Nie jest ono jednak zerowe. Chiny są aktywne w Armenii, np. budując szkoły i realizując inwestycje, chcąc pokazać się jako „dobry partner”.

Erywań deklarował chęć pogłębienia współpracy z Chinami w dziedzinie obrony, a według mediów Armenia zakupiła nawet w Pekinie niewielkie ilości uzbrojenia, chociaż informacje te nie uzyskały oficjalnego potwierdzenia. W Armenii, podobnie jak w Gruzji i Azerbejdżanie, prowadzi działalność Instytut Konfucjusza, a tamtejsze uczelnie są objęte programami wymiany studentów z Chinami. W gospodarce Chiny wykazują zainteresowanie rudami miedzi i kamieniami półszlachetnymi.

Polityczna obecność Chin w Armenii jest niezwykle skromna, jednak sytuacja może się zmienić, kiedy (jeśli) Armenia otworzy szlaki komunikacyjne z Turcją i Azerbejdżanem. Prawdopodobieństwo takiego obrotu spraw w ostatnim czasie znacznie wzrosło. Na razie jednak Armenia jest jedynym z trzech krajów regionu, który nie podpisał z Chinami porozumienia o partnerstwie strategicznym.

 

O Autorach

Elena Imedaszwili, dziennikarka, dyrektorka projektu Newsgeorgia; Gela Wasadze, politolog, autor kanału analitycznego Nowosti Kawkaza w YouTube

Tłumaczyła Justyna Prus.