Europe less known. If you are looking for context, a local perspective and a good story, this blog is for you.
O projekcie Szlaku Trumpa czyli TRIPP (Trump Route for International Peace and Stability) stało się głośno latem ubiegłego roku, gdy liderzy Armenii Nikol Paszynian i Azerbejdżanu Ilham Alijew oraz prezydent USA Donald Trump podpisali deklarację waszyngtońską, parafując porozumienie pokojowe po dwóch wojnach o Górski Karabach i dekadach prób uregulowania, które ostatecznie Azerbejdżan rozstrzygnął na swoją korzyść siłowo.
W ciągu ostatnich dwóch lat rząd Gruzińskiego Marzenia przeszedł od punktowych nacisków na krytyków – z opozycji, mediów czy NGO – do systemowej restrukturyzacji i podporządkowania sobie sfery publicznej.
Alaksandr Łukaszenka, ku zaskoczeniu wielu, stał się jednym z głównych beneficjentów drugiej prezydentury Donalda Trumpa. Już od ponad roku Mińsk i Waszyngton działają na rzecz normalizacji relacji.
Debata o zjednoczeniu Mołdawii z Rumunią dość regularnie powraca do debaty publicznej państwa nad Prutem. I chociaż w ostatniej dekadzie poparcie dla tego pomysłu zyskało więcej zwolenników, wciąż nie można mówić o szerokim konsensusie.
Swoje relacje nazywają „świętymi”, a siebie nawzajem – „braćmi”. Historia aliansu Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki nie jest jednak kroniką szczerzej przyjaźni, a – szantażu, niespełnionych ambicji imperialnych i strachu przed utratą władzy. Jak dyrektor sowchozu, który marzył o tronie na Kremlu, przekształcił się w wasala, dla którego Putin stał się jedynym gwarantem przetrwania?
Moskwa – stolica Rosji, która chce być jak inne zagraniczne metropolie. Migające światła, dostępność wszystkiego, gigantyczny budżet, który przerasta budżety niektórych państw w Europie. To imperium w miniaturze, które jak grzybnia wysysa soki z całej Rosji i krępuje ją, nie pozwalając regionom nawet marzyć o realnej autonomii.