O projekcie Szlaku Trumpa czyli TRIPP (Trump Route for International Peace and Stability) stało się głośno latem ubiegłego roku, gdy liderzy Armenii Nikol Paszynian i Azerbejdżanu Ilham Alijew oraz prezydent USA Donald Trump podpisali deklarację waszyngtońską, parafując porozumienie pokojowe po dwóch wojnach o Górski Karabach i dekadach prób uregulowania, które ostatecznie Azerbejdżan rozstrzygnął na swoją korzyść siłowo.

Projekt szlaku handlowego realizowanego pod auspicjami USA, a nawet firmowanego nazwiskiem samego prezydenta, część ekspertów uważa za szansę na ugruntowanie nowego status quo na Kaukazie Południowym i zacementowania go poprzez powiązanie dwóch tradycyjnie skłóconych sąsiadów przy pomocy węzów gospodarczych i zniesienie wieloletniej blokady gospodarczej Armenii. Pomimo dość poważnego zaangażowania Waszyngtonu realizacja „Szlaku Trumpa” wciąż stoi pod znakiem zapytania, na co wpływają nie tylko złożoność relacji dwustronnych, ale też układ sił i gra mocarstw w regionie oraz rozpoczęta właśnie wojna Ameryki i Izraela przeciwko Iranowi.

Ze względu na „delikatność” tematu oraz różnice w podejściu nie tylko dwóch południowokaukaskich stolic, ale i debat wewnątrz samej Armenii, publikujemy dwa materiały poświęcone projektowi TRIPP. Chociaż nie wyczerpują one wszystkich argumentów i punktów widzenia, pozwalają na szersze spojrzenie na sytuację w regionie i proponowane rozwiązania.

Autorem tekstu armeńskiego jest Ajk Chanumian, analityk ośrodka CRDS w Erywaniu, były urzędnik i minister w nieuznawanej Republice Górskiego Karabachu. Spojrzenie strony azerbejdżańskiej prezentuje ekspert bakijskiego ośrodka Centrum Topczubaszowa Mahammad Mammadow. W obu przypadkach teksty prezentują poglądy autorów, które nie muszą być tożsame z poglądami redakcji.

Szlak Trumpa a strategiczny wybór Armenii

Autor: Ajk Chanumian, think tank RCDS, Erywań
 

8 sierpnia 2025 r. w Waszyngtonie prezydent USA Donald Trump, premier Armenii Nikol Paszynian i prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew podpisali wspólną deklarację o programie „Trump Route for International Peace and Prosperity (TRIPP)” na terytorium Armenii. W deklaracji zaznaczono również, że podejmowane będą wysiłki na rzecz niezakłóconej komunikacji pomiędzy Azerbejdżanem właściwym a jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną – przez terytorium Armenii.

Nachiczewan, który ponad 100 lat temu, po uzyskaniu przez Armenię i Azerbejdżan niepodległości w 1918 r., był przedmiotem sporu terytorialnego pomiędzy tymi krajami, w czasach sowieckich został włączony w skład sowieckiego Azerbejdżanu jako republika autonomiczna. Jest eksklawą i nie posiada lądowego połączenia z główną częścią Azerbejdżanu. W czasach sowieckich trasa do Nachiczewanu prowadziła przez Armenię, a pod koniec lat 80. ub. w., gdy na Kaukazie Południowym doszło do zaostrzenia sporów na tle narodowościowym, a następnie do wojny karabaskiej, Azerbejdżan utrzymywał kontakty z eksklawą głównie przez terytorium Iranu.

Po zwycięstwie w drugiej wojnie o Górski Karabach w 2020 r. Azerbejdżan nalegał na utworzenie trasy przez Armenię. Ten postulat znalazł swoje odzwierciedlenie we wspólnym oświadczeniu o zakończeniu wojny, ogłoszonym przez prezydentów Rosji Władimira Putina i Azerbejdżanu Ilhama Alijewa oraz premiera Armenii Nikola Paszyniana 9 listopada 2020 r. Zajęcie przez Azerbejdżan pozostałego terytorium Górskiego Karabachu w 2023 r. i czystka etniczna* (jak jest powszechnie określane w Armenii – red.) ludności karabaskiej faktycznie pogrzebały oświadczenie z 9 listopada. Azerbejdżan nie odstąpił jednak od planów nawiązania łączności ze swoją eksklawą z pominięciem Iranu.

Atak Azerbejdżanu na Armenię 13 września 2022 r. i zajęcie ważnych strategicznie wzgórz wywołały w Erywaniu obawy, że Baku może dążyć do uzyskania dostępu do Nachiczewanu drogą agresji wojskowej i przez okupację południa Armenii.

Władze Armenii zaczęły promować ideę Skrzyżowania Pokoju – inicjatywy, która zakładała otwarcie dostępu, budowę i odbudowę całej infrastruktury w przypadku odblokowania regionu. Należy tu odnotować, że od początku lat 90. ubiegłego wieku Azerbejdżan i Turcja utrzymywały blokadę Armenii, zamknąwszy wszystkie trasy z Armenii do tych krajów i dalej – do świata zewnętrznego.

Negocjacjom pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem towarzyszyły dwustronne oświadczenia i stale wysuwane przez Azerbejdżan nowe żądania, dotyczące m.in. likwidacji Grupy Mińskiej OBWE, która od 1992 r. zajmowała się uregulowaniem konfliktu o Górski Karabach, wzajemnego wycofania pozwów z międzynarodowych sądów oraz wprowadzenia zmian do konstytucji Armenii. 8 sierpnia 2025 r. w Waszyngtonie, obok innych dokumentów i porozumień, Armenia i Azerbejdżan podpisały wspólny wniosek do OBWE o likwidację Grupy Mińskiej.

1 grudnia tego samego roku Grupa została rozwiązana. Premier Armenii stwierdził również potrzebę przyjęcia nowej konstytucji, która usunie odniesienia do Deklaracji Niepodległości Republiki Armenii, w której wspomniano o Górskim Karabachu.

Można powiedzieć, że po zwycięstwie w wojnie karabaskiej Azerbejdżan zdołał nie tylko przejąć kontrolę nad całym terytorium Górskiego Karabachu i dokonać całkowitej czystki etnicznej jego ludności, ale także nakłonić Armenię do zapewnienia swobodnego przejścia przez jej terytorium do Nachiczewanu, jak i do porzucenia walki o sprawę karabaską.

Aktywne zaangażowanie USA w uregulowanie relacji armeńsko-azerbejdżańskich stało się ratunkiem dla władz Armenii. Po ostatecznej utracie Karabachu w Armenii istniały obawy, że Azerbejdżan podejmie próbę ustanowienia szlaku do Nachiczewanu drogą militarną. W marcu 2025 r. specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff po rozmowach w Moskwie udał się do Baku na negocjacje z Ilhamem Alijewem. Miesiąc wcześniej w Abu Dhabi odbyły się rozmowy armeńsko-azerbejdżańskie na wysokim szczeblu, podczas których najprawdopodobniej ostatecznie ustalono treść dokumentów podpisanych w sierpniu w Waszyngtonie. Aktywne zaangażowanie administracji Donalda Trumpa w uregulowanie relacji pomiędzy tymi dwoma krajami doprowadziło do podpisania porozumienia 8 sierpnia.

Dając USA możliwość udziału w budowie i zarządzaniu szlakiem przechodzącym przez terytorium Armenii, Erywań dążył do zabezpieczenia tego kawałka swojego terytorium przed potencjalną przyszłą agresją. Chociaż zaangażowanie USA w te konkretne projekty infrastrukturalne wywołało pewne niezadowolenie kluczowych partnerów gospodarczych Armenii – Rosji, a zwłaszcza Iranu – z punktu widzenia władz w Erywaniu był to prawdopodobnie maksymalny poziom, na jaki mogły sobie pozwolić. Tym bardziej że w kraju zbliżają się wybory parlamentarne, zaplanowane na czerwiec 2026 r.

Na początku 2026 r. minister spraw zagranicznych Armenii Ararat Mirzojan i sekretarz stanu USA Marco Rubio podpisali wspólne oświadczenie ws. TRIPP (ramy wdrażenia porozumienia), zgodnie z którym Erywań ma przyznać spółce kontrolowanej przez rząd USA długoterminowe wyłączne prawa do trasy przebiegającej przez Armenię i łączącej Azerbejdżan właściwy z Nachiczewanem. Armeńsko-amerykańska firma joint venture ma zbudować linię kolejową, trasę drogową, linie energetyczne i inną infrastrukturę wzdłuż korytarza tranzytowego, a także zarządzać nimi przez nie mniej niż 49 lat oraz czerpać dochody z ich eksploatacji. USA będą właścicielem 74 proc. udziałów tej spółki, a Armenia – 26 proc. W dokumencie stwierdzono również, że Armenia będzie miała pełną „jurysdykcję nad kontrolą graniczną i funkcjami celnymi w handlu i tranzycie realizowanych w ramach TRIPP”.

„Suwerenność i jurysdykcja Armenii w działaniach granicznych i celnych są absolutne i niepodważalne” – stwierdzono w dokumencie. W ten sposób władze Armenii usiłowały zneutralizować krytykę wywołaną przez sformułowanie o „niezakłóconym dostępie”, zawarte w trójstronnym dokumencie z 8 sierpnia.

Oprócz tego Armenia otrzymała także inne „bonusy”, które zostały ostatecznie sformalizowane podczas wizyty wiceprezydenta USA J.D. Vance’a w Erywaniu w lutym 2026 r.

Szczytowym momentem rozwoju relacji armeńsko-amerykańskich było porozumienie o partnerstwie strategicznym, zawarte pod koniec prezydentury Joe Bidena, a realizowane w praktyce już przez administrację Donalda Trumpa. W czasie wizyty Vance’a Armenia i USA podpisały dokument o współpracy w sferze cywilnej energetyki jądrowej, który utorował drogę do wprowadzenia amerykańskich technologii (w tym małych reaktorów modułowych) do Armenii.

Ogłoszono potencjalny pakiet w dziedzinie energetyki jądrowej wart ok. 9 mld dol., z czego 5 mld ma być przeznaczony na eksport sprzętu i technologii, a 4 mld – na długoterminową obsługę oraz dostawy paliwa. USA wyraziły gotowość dostarczania Armenii nowoczesnych chipów (w tym graficznych procesorów NVIDIA) i wspierania rozwoju infrastruktury AI – na terenie kraju planowana jest budowa dużego centrum danych.

Nie zabrakło także elementów współpracy wojskowej – osiągnięto porozumienie dotyczące sprzedaży amerykańskich bezzałogowców zwiadowczych typu V-BAT wartych 11 mln dol.

Wiceprezydent Vance oświadczył w związku z tym: „Prezydent Trump doskonale rozumie, że najlepszy sposób na zapewnienie pokoju to posiadanie realnych instrumentów powstrzymywania, a najlepszy sposób na posiadanie realnych instrumentów powstrzymywania to wykorzystywanie najlepszych na świecie technologii wojskowych, którymi dysponują USA. Po raz pierwszy ogłaszamy dużą sprzedaż technologii wojskowych – rozpoznania i systemów bezzałogowych wartych 11 mln dol. Ormianom i naszemu dobremu przyjacielowi, panu premierowi”. Vance udzielił także poparcia premierowi Paszynianowi w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Tym samym TRIPP stanie się odgałęzieniem Korytarza Środkowego, biegnącego z Azji Centralnej przez Morze Kaspijskie, Azerbejdżan i Turcję do Europy. Główna nitka tego korytarza prowadzi przez Gruzję i składa się z linii kolejowej Baku-Tbilisi-Kars i ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan, zbudowanych w pierwszej dekadzie XXI wieku, a także licznych autostrad.

TRIPP umożliwi Azerbejdżanowi nie tylko uzupełnienie 450-kilometrowego gruzińskiego szlaku tranzytowego 43-kilometrową trasą przez Armenię, ale i zmniejszenie uzależnienia od Iranu, pozbawienie Gruzji monopolu tranzytowego i wzmocnienie własnej pozycji państwa tranzytowego.

Z punktu widzenia Armenii, w kontekście Korytarza Środkowego bardziej korzystna byłaby trasa przechodząca przez północ kraju – od granicy z Azerbejdżanem przez Idżewan, Wanadzor i Giumri – do tureckiego Karsu. Jednak praktycznych działań w tym kierunku władze Armenii nie podjęły. Być może dlatego, że Azerbejdżanowi i Turcji bardziej zależy na tym, by TRIPP przebiegał przez południe Armenii. Te dwa kraje budują także nową linię kolejową z Karsu do Nachiczewanu, omijając Armenię, chociaż jeszcze od czasów sowieckich istnieje linia kolejowa z Nachiczewanu przez Armenię do Karsu.

Co za tym idzie, czysto z punktu widzenia tranzytu Armenia nie odniesie z TRIPP istotnych korzyści. Jeśli jednak projekt doprowadzi do ogólnego odblokowania w regionie, Armenia może przez Nachiczewan uzyskać połączenie kolejowe z Iranem, wykorzystać terytorium Azerbejdżanu i Turcji do transportu lądowego do Rosji i UE oraz zmniejszyć tranzytową zależność od Gruzji.

Tym samym Szlak Trumpa dla Armenii nie jest po prostu projektem infrastrukturalnym, ale także strategicznym wyborem – pogłębieniem relacji z USA, pozyskaniem amerykańskich technologii i inwestycji, a także poprawą sytuacji bezpieczeństwa.

*We wrześniu 2023 r., po ofensywie sił azerbejdżańskich, które zajęły resztkę ziem Górskiego Karabachu kontrolowanych przez separatystów, doszło do masowego exodusu praktycznie całej ludności ormiańskiej. Z obawy o bezpieczeństwo w ciągu kilku dni region opuściło ponad 100 tys. Ormian (warunkiem pozostania było zrzeczenie się obywatelstwa armeńskiego i przyjęcie azerbejdżańskiego, co nie wykluczało przyszłych procesów z ciężkich artykułów o zdradę państwa i walkę zbrojną z jego legalnymi władzami) (red.).

Droga do pokoju? Perspektywa Azerbejdżanu na projekt tzw. „korytarza Trumpa” (TRIPP)

Autor: Mahammad Mammadow, Centrum Topczubaszowa, Baku

W okresie po wojnie karabaskiej rozmowy dotyczące normalizacji relacji pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem skupiały się wokół trzech głównych osi: porozumienia pokojowego, kwestii delimitacji i demarkacji granicy, a także wznowienia szlaków transportowych. Chociaż każdy z tych obszarów nadal boryka się z wyzwaniami politycznymi i technicznymi, program rozwoju łączności poczynił jak dotąd największe postępy. W ciągu minionego roku pociągi z rosyjskim i kazachskim zbożem przejeżdżały przez terytorium Azerbejdżanu w drodze do Armenii, co stanowiło praktyczny krok na drodze do przywrócenia transgranicznych połączeń transportowych. Baku i Erywań zdołały uzyskać międzynarodowe poparcie dla projektów transportowych, które nie tylko przyczynią się do wznowienia kontaktów pomiędzy gospodarkami, ale też zintegrują je z szerszymi regionalnymi łańcuchami dostaw.

Tutaj właśnie pojawia się TRIPP. 8 sierpnia 2025 r. liderzy Armenii i Azerbejdżanu podpisali w Białym Domu tzw. deklarację waszyngtońską, zobowiązując się do ponownego otwarcia szlaków transportowych pomiędzy dwoma krajami. Zgodnie z tym porozumieniem trasa łącząca główną część Azerbejdżanu z eksklawą Nachiczewan przez terytorium Armenii została sformalizowana jako „Szlak Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu” (TRIPP). Uznając suwerenność Armenii nad terytorium, przez które przebiega trasa, i jednocześnie spełniając żądanie Azerbejdżanu dotyczące swobodnego dostępu do eksklawy, porozumienie stanowiło kompromis pomiędzy inicjatywą Erywania „Skrzyżowania Pokoju” a azerbejdżańskim projektem Korytarza Zangezurskiego. Zaangażowanie USA zapewniło obu stronom nie tylko dostęp do potrzebnego wsparcia finansowego, ale także gwarancje bezpieczeństwa, które zwiększają koszty ewentualnego nieprzestrzegania porozumienia.

Początkowo jednak wielu obserwatorów wątpiło, czy Waszyngton rzeczywiście będzie wywiązywać się ze swoich zobowiązań związanych z TRIPP. Wspierana przez USA deklaracja waszyngtońska wydawała się łatwą dyplomatyczną korzyścią dla administracji Trumpa, czymś, co mogło być bardziej krótkoterminowym zwycięstwem wizerunkowym niż trwałą strategiczną inwestycją w regionie postrzeganym jako raczej peryferyjny z punktu widzenia USA. To wrażenie wzmacniało jednoczesne zaangażowanie Waszyngtonu w kryzysy na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie i w Azji Wschodniej, co zdawało się pozostawiać niewiele przestrzeni dla trwałego zaangażowania na Kaukazie Południowym. Co więcej, interwencja USA w Wenezueli stworzyła wrażenie, że Waszyngton wolałby powrót do jałtańskiego podziału świata na strefy wpływów, oddając Rosji prymat w regionie, który Moskwa określa jako tzw. „bliską zagranicę”. Taka hegemonia rzucałaby cień na długoterminową wykonalność projektu TRIPP.

Jednak niedawne wydarzenia sugerują, że zaangażowanie USA może być głębsze, niż sugerowałyby początkowe oceny. W lutym wiceprezydent USA J.D. Vance udał się do Armenii i Azerbejdżanu, odbywając jedną z najważniejszych wizyt amerykańskich w obu tych krajach na przestrzeni minionych dekad, sygnalizując gotowość Waszyngtonu do podjęcia konkretnych kroków w celu realizacji projektu. W przededniu tej wizyty Armenia i USA ogłosiły Ramy Wdrażania Porozumienia TRIPP, niewiążący dokument opisujący mechanizmy realizacji inicjatywy. W centrum tego planu jest TRIPP Development Company, amerykańsko-armeńska spółka joint venture, której zadaniem będzie budowa i eksploatacja linii kolejowych i innej infrastruktury związanej z korytarzem przez 49 lat. Otwierając drzwi regionu dla amerykańskiego biznesu, inicjatywa wspiera także szersze wysiłki Erywania na rzecz zdywersyfikowania jego silnej zależności gospodarczej od Rosji.

Wiceprezydent Vance podkreślał w Erywaniu zamiar zmobilizowania kapitału prywatnego i partnerów międzynarodowych, by przyspieszyć implementację projektu. Zaznaczył też, że projekt TRIPP ma potencjał, by przyspieszyć normalizację relacji Armenii zarówno z Azerbejdżanem, jak i z Turcją. Z kolei w Baku współpraca USA i Azerbejdżanu w ramach TRIPP została przedstawiona jako część szerszych działań Waszyngtonu na rzecz wzmocnienia komunikacji transkaspijskiej, w której Azerbejdżan ma odgrywać kluczową rolę. Wraz ze wzrostem strategicznego znaczenia Azji Centralnej w kontekście rywalizacji USA i Chin o surowce krytyczne rośnie motywacja Waszyngtonu do budowy odpornych łańcuchów dostaw w regionie, co dodatkowo zwiększa znaczenie korytarza Morze Czarne–Morze Kaspijskie w strategicznym myśleniu USA. Także Armenia i Azerbejdżan posiadają zasoby minerałów krytycznych, które, jeśli zostaną skutecznie rozwinięte, mogłyby zostać zintegrowane z tymi rozwijającymi się regionalnymi łańcuchami dostaw za pośrednictwem TRIPP.

Interesy Azerbejdżanu

Dla Baku TRIPP stanowi szansę na skonsolidowanie zdobyczy po II wojnie o Górski Karabach. Po pierwsze, korytarz zagwarantuje niezakłócony dostęp do jego nachiczewańskiej eksklawy, która od dekad była w dużej mierze izolowana od regionalnych rynków. Szlak wpisuje się także w szersze plany Baku zrewitalizowania niedawno wyzwolonych terenów na południowym zachodzie kraju, gdzie mają powstać nowe linie kolejowe i drogi. Co jednak najważniejsze, TRIPP zwiększyłby fizyczną łączność Azerbejdżanu z jego regionalnym sojusznikiem – Turcją. W 2025 r. Ankara rozpoczęła budowę 224-kilometrowej trasy kolejowej Kars–Dilucu, która ma połączyć Kars z Nachiczewanem. W sytuacji, gdy Kaukaz Południowy jest coraz bardziej wciśnięty pomiędzy wojnę na Ukrainie na północy a wojnę irańsko-izraelską na południu, takie połączenie daje Baku strategicznie cenny punkt kontaktowy z partnerami regionalnymi i globalnymi.

TRIPP dokłada także wartościową południową odnogę do południowokaukaskiego odcinka Korytarza Środkowego (Międzynarodowy Transkaspijski Szlak Transportowy, TITR), rozwijającego się szlaku transportowego łączącego Chiny z Europą przez Azję Centralną i Kaukaz Południowy. Ponieważ tradycyjne korytarze handlowe biegnące przez rosyjskie koleje i Kanał Sueski napotykają w ostatnich latach na szereg utrudnień, Korytarz Środkowy zyskał na znaczeniu strategicznym. W tym zmieniającym się krajobrazie Baku w coraz większym stopniu postrzega tę trasę nie tylko jako węzeł tranzytowy, ale jako podstawę szerszego korytarza gospodarczego łączącego Kaukaz Południowy z Azją Centralną. Wizja ta wykracza poza transport kontenerowy, obejmując połączenia energetyczne, infrastrukturę cyfrową i łańcuchy dostaw surowców krytycznych. Odzwierciedlając te szersze ambicje, Ramy Wdrażania TRIPP przewidują również budowę sieci elektroenergetycznych, rurociągów naftowych i gazowych oraz sieci światłowodowych, a także przywrócenie łączności kolejowej i drogowej między Armenią i Azerbejdżanem.

Regionalna gra o wpływy

Nie mniej ważne są geopolityczne korzyści, które Baku mogłoby zyskać dzięki realizacji projektu TRIPP. Dzięki powiązaniu inicjatywy z transakcyjnym podejściem prezydenta Donalda Trumpa do dyplomacji zarówno Armenia, jak i Azerbejdżan zdołały wykorzystać impet Deklaracji Waszyngtońskiej, by umocnić swoje więzi z USA i działać na rzecz większej amerykańskiej obecności na Kaukazie Południowym. Zwłaszcza dla Azerbejdżanu była to okazja do podniesienia relacji z Waszyngtonem, mocno napiętych za prezydentury Joe Bidena, do poziomu partnerstwa strategicznego. Bliższe relacje z USA mogłyby także utorować drogę do złagodzenia restrykcji w ramach sekcji 907 Freedom Support Act, reliktu lat 90. ubiegłego wieku, który przez lata ograniczał wsparcie amerykańskie dla Azerbejdżanu z powodu konfliktu z Armenią (pierwszej wojny karabaskiej – red.).

W szerszym ujęciu większa obecność USA w regionie zapewniłaby Baku silniejszy zachodni wektor w celu równoważenia wpływów Rosji i Iranu. Tak jak w dużej mierze czynił to w latach 90., Azerbejdżan chce zakotwiczenia różnych mocarstw w regionalnej architekturze gospodarczej i bezpieczeństwa, by żadna z nich nie mogła zdominować Kaukazu Południowego. Obecnie Baku dysponuje większą siłą gospodarczą i geopolityczną, a nowe inicjatywy transportowe, takie jak TRIPP, dają szansę na rozszerzenie strategicznego zabezpieczenia.

TRIPP może także wzmocnić rozwijające się partnerstwo Azerbejdżanu z Unią Europejską. W ostatnich latach relacje pomiędzy Baku i Brukselą były narażone na napięcia, zwłaszcza po tym, jak Azerbejdżan zastosował siłę, by odzyskać pełną kontrolę nad Górskim Karabachem w 2023 r. Relacje te dodatkowo skomplikowały obawy w niektórych kręgach europejskich, że Baku mogłoby sięgnąć po środki wojskowe, by otworzyć dla siebie Korytarz Zangezurski przez terytorium południowej Armenii. Pojawienie się TRIPP jako kompromisowego scenariusza pozwala jednak na zmianę tej narracji poprzez umieszczenie regionalnej łączności w ramach inicjatywy opartej na współpracy i posiadającej międzynarodowe poparcie. Z punktu widzenia Unii Europejskiej projekt wpisuje się w kontekst szerszych priorytetów strategicznych w ramach Partnerstwa Wschodniego.

Pierwsza w historii strategia Brukseli dotycząca Morza Czarnego, przyjęta w maju 2025 r., podkreśla rolę korytarza Morze Czarne–Morze Kaspijskie jako elementu szerszych europejskich działań na rzecz dywersyfikacji łańcuchów dostaw i odejścia od uzależnienia od Rosji i Chin. Stabilny Kaukaz Południowy jest kluczowy dla realizacji tej wizji, a TRIPP stanowi komplementarny element dla łączności transkaspijskiej.

Odzwierciedleniem tej zbieżności interesów było uzgodnienie w styczniu br. przez UE i Azerbejdżan uruchomienia studium wykonalności w ramach inicjatywy Global Gateway dla rozwoju projektu linii kolejowej w Nachiczewanie.

Dla Azerbejdżanu TRIPP jest też powiązany z powojenną strategią Baku określaną jako strategia „wygranego pokoju”. Logika ta zakłada, że integracja Armenii w regionalne powiązania gospodarcze, wspierane przez różne ośrodki władzy, istotnie zwiększyłaby koszty ewentualnego przyszłego działania odwetowego. Azerbejdżan liczy na umocnienie powojennego status quo poprzez włączenie Armenii w sieć powiązań handlowych, infrastrukturalnych i energetycznych. W tym sensie Baku uznaje, że długoterminowa stabilność wymaga, by także Armenia skorzystała z kształtującego się porządku regionalnego.

Nadchodzące wyzwania

Kiedy w sierpniu 2025 r. w Waszyngtonie ogłoszono projekt TRIPP, wielu obserwatorów natychmiast wskazało szereg przeszkód, które mogłyby zniweczyć tę inicjatywę. Jako główne potencjalne wyzwanie wskazywano negatywne reakcje wewnątrz Armenii, a także sprzeciw Rosji i Iranu, bo oba te kraje obawiają się wspieranego przez USA projektu zwiększającego wpływy Waszyngtonu w regionie Kaukazu Południowego. Ponad pół roku później obawy te nie ustają. Raczej stały się bardziej wyraźne, rodząc poważne pytania o długoterminową wykonalność projektu.

Z sondażu przeprowadzonego przez amerykański International Republican Institute (IRI) w Armenii na początku lutego br. wynika, że tylko 24 proc. badanych w pełni popierało inicjatywę TRIPP, podczas gdy 34 proc. wyraziło zdecydowany sprzeciw. Wraz z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na czerwiec narastające napięcia polityczne w Armenii mogą jeszcze bardziej skomplikować odbiór projektu wewnątrz kraju.

W ciągu minionego roku doszło do pogorszenia relacji z Rosją zarówno w przypadku Armenii, jak i Azerbejdżanu, co dodaje całej sytuacji niepewności geopolitycznej. Moskwa w dalszym ciągu posiada instrumenty, które mogą wpłynąć na przyszłość korytarza. Są to m.in. obecność rosyjskich wojsk granicznych wzdłuż części planowanych tras, udział Armenii w unii celnej kierowanej przez Rosję, a także fakt, że część krajowej infrastruktury kolejowej jest kontrolowana przez spółkę zależną Rosyjskich Kolei.

Jeszcze większym źródłem niepewności może okazać się Iran. Gdy po raz pierwszy ogłoszono TRIPP w sierpniu 2025 r., Ali Akbar Welajati, doradca ds. zagranicznych nieżyjącego już najwyższego przywódcy Alego Chameneiego, potępił tę inicjatywę i ostrzegł, że Iran zamieni korytarz „w cmentarz amerykańskich najemników”. Od 28 lutego wojna pomiędzy Iranem i USA dramatycznie eskalowała, a obie strony atakują ważne obiekty infrastruktury gospodarczej po obu stronach Zatoki Perskiej. W miarę jak wojna się rozszerza, projekty, które są kojarzone ze wzrostem wpływów USA w regionie, włącznie z TRIPP, mogą znaleźć się na strategicznym radarze Teheranu. Nawet jeśli wojna skończy się szybko, konflikt ten rzuci długi cień na regionalny klimat inwestycyjny, potencjalnie komplikując realizację projektów komunikacyjnych o dużej skali, takich jak TRIPP.

Co jednak ciekawe, wojny toczące się na północ i na południe od Kaukazu Południowego mogą także tworzyć dodatkowe bodźce do współpracy między Baku i Erywaniem. Główne punkty wyjściowe Armenii na światowe rynki, trasy biegnące przez Iran i Rosję, teraz leżą wzdłuż linii dużych konfrontacji geopolitycznych, co zwiększa pilną potrzebę rozwijania alternatywnych kanałów, takich jak TRIPP, w celu zachowania odporności gospodarczej.

Z kolei Azerbejdżan, w sytuacji, gdy regionalna równowaga została zachwiana, dąży do niezawodnego dostępu do swojego kluczowego sojusznika w regionie, czyli Turcji.

Dla obu krajów korytarz stanowi więc coś więcej niż tylko szlak transportowy. Może stać się potencjalną kotwicą stabilności gospodarczej w coraz bardziej niespokojnym sąsiedztwie. Wyzwaniem na przyszłość jest więc takie zakotwiczenie TRIPP w szerszej regionalnej architekturze handlowej, która pozwoli Baku i Erywaniowi zdyskontować zyski gospodarcze, unikając kosztownych reakcji ze strony mocarstw regionalnych.

Ajk Chanumian jest analitykiem Regionalnego Centrum na rzecz Demokracji i Bezpieczeństwa (RCDS) w Erywaniu. W latach 2015–2022 sprawował funkcje publiczne w nieuznawanej Republice Górskiego Karabachu jako deputowany, a następnie minister zarządu terytorialnego i infrastruktury.

Mahammad Mammadow jest analitykiem think tanku Centrum Topczubaszowa w Baku. Jest także wykładowcą stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Chazar (Kaspijskim) w stolicy Azerbejdżanu.

Tłumaczyła Justyna Prus (PAP).