Pytanie o to, czy Mołdawia utrzyma się na proeuropejskim kursie po wyborach 28 września, pozostaje otwarte.

Chociaż u władzy pozostanie proeuropejska prezydent Maia Sandu, to w parlamencie będzie się toczyć główna rozgrywka o przyszłość kraju. Jeśli zwolennicy eurointegracji znajdą się w opozycji, to wejście Mołdawii do UE w 2030 r. może być zagrożone. 

28 września w Mołdawii odbędą się wybory parlamentarne. To parlament odgrywa kluczową rolę w rządzeniu krajem i właśnie od wyniku głosowania będzie zależało bardzo wiele, w tym także przyszłość integracji Mołdawii z UE.

Samotność proeuropejskiej partii PAS

Główna siła polityczna w kraju to rządząca proeuropejska Partia Działania i Solidarności (PAS). Obecnie ugrupowanie to ma absolutną większość w parlamencie, co pozwala mu prowadzić samodzielną politykę i nie konsultować się z innymi partiami. Przywódczynią państwa jest prezydentka Maia Sandu, która była założycielką i liderką PAS, a teraz jest mocno związana z partią władzy i utożsamiana z polityką proeuropejską. To właśnie w czasach rządów PAS i Sandu Mołdawia uzyskała status kraju-kandydata do UE i rozpoczęła negocjacje akcesyjne. W obecnej kampanii parlamentarnej Sandu osobiście uczestniczyła w tworzeniu list wyborczych PAS.

O ile w polityce zagranicznej rząd PAS radzi sobie dobrze, to wewnątrz kraju narastają trudności – inflacja, słaby wzrost gospodarczy i niepowodzenia reformy systemu sprawiedliwości naderwały zaufanie do partii władzy. 

W mołdawskim parlamencie nie ma obecnie opozycji z programem proeuropejskim. Na scenie politycznej istnieją wprawdzie partie, które popierają wejście do UE, jednak nie są one w stanie przekroczyć 5-procentowego progu wyborczego. Pełno jest za to ugrupowań prorosyjskich. Najbardziej wpływową na tej flance siłą pozostaje Partia Socjalistów, chociaż część jej polityków przeszła do partii Renastere (Odrodzenie), związanej ze zbiegłym oligarchą Ilanem Sorem, skazanym w Mołdawii na 15 lat więzienia i ukrywającym się w Moskwie.

Ugrupowania prorosyjskie zwierają szyki

Po tym, jak jego partia (Sor) została uznana za niezgodną z konstytucją i zakazana, prorosyjski polityk nie odszedł z polityki, a przeciwnie – stworzył nowe kontrolowane przez siebie siły i połączył je w blok Victorie (ros. Pobieda, czyli Zwycięstwo). Gromadzi on polityków populistycznych, którzy promują narracje prorosyjskie. Sor jest związany z szeregiem skandali i nadużyć, m.in. jest oskarżany o masowe kupowanie głosów wyborców. Blok Sora nie został dopuszczony do udziału we wrześniowych wyborach, ale zapewne inne siły, powiązane z oligarchą, wystawią swoich kandydatów.

W międzyczasie Igor Dodon, lider socjalistów i były prezydent, zawiązał „blok patriotyczny”, w skład którego weszły oprócz socjalistów i komunistów także partia Serce Mołdawii, założona niedawno przez prorosyjską polityczkę, byłą baszkankę (przewodniczącą) autonomicznej Gagauzji Iriny Vlah oraz jeszcze jedno ugrupowanie, również kojarzone z Moskwą – Przyszłość Mołdawii. Na jego czele stoi były premier Vasile Tarlev. 

Na ważnego gracza na scenie politycznej wyrósł utworzony w tym roku blok Alternatywa, w skład którego wchodzą partia mera Kiszyniowa Iona Cebana, partia byłego premiera Iona Chicu, Kongres Obywatelski Marca Tkaciuka, a także były kandydat w wyborach prezydenckich (został w nich poparty przez socjalistów) Alexander Stoianoglo. W ubiegłorocznych wyborach głowy państwa Stoianoglo, który tylko nieznacznie i dzięki głosom diaspory ustąpił Mai Sandu, uważany był za „kandydata Kremla”, chociaż on sam od tych zarzutów się odżegnywał.

Blok Alternatywa prezentuje się jako ugrupowanie proeuropejskie, jednak prorosyjski background jego uczestników wywołuje wątpliwości wśród zwolenników eurointegracji Mołdawii. Ion Ceban został niedawno objęty zakazem wjazdu do Rumunii, a formalnie jako przyczynę podano „względy bezpieczeństwa”. Oznacza to, że Ceban nie może wjechać na terytorium strefy Schengen.

W politycznej grze uczestniczy także – po raz kolejny – były burmistrz Bielc Renato Usatii, lider Naszej Partii. To polityk uważany za „obrotowego”, chociaż w przeszłości miał reputację prorosyjskiego. Obecnie Usatii krytykuje zarówno władzę, jak i opozycję, ale prawie w ogóle nie wypowiada się na temat polityki zagranicznej. Jego partia po raz pierwszy od 2014 r. ma szansę na wejście do parlamentu. 

Możliwe scenariusze

W 2021 r. PAS zdobyła bezwzględną większość głosów – po raz pierwszy od 2009 r. jedna partia samodzielnie utworzyła rząd. Obecnie, jak wynika z sondaży, siła ta może liczyć na nieco ponad 40 proc. głosów. Oprócz PAS próg wyborczy mogą przekroczyć socjaliści, Alternatywa, Nasza Partia i blok Zwycięstwo. Żadne z tych ugrupowań nie mogłoby jednak liczyć na większość. W tym „towarzystwie” PAS nie ma „sojuszników”. Niestabilnie wygląda też jednak strona prorosyjska. Żeby uzyskać większość potrzebne byłyby głosy bloku Zwycięstwo, jednak (otwarty) sojusz z Sorem to cios wizerunkowy nawet dla partii prorosyjskich. 

Należy przy tym pamiętać, że sondaże nie uwzględniają głosów diaspory, która w większości popiera PAS. Dlatego partia ta ciągle może jeszcze mieć pewną nadzieję na uzyskanie ponad połowy głosów. W przeciwnym przypadku ugrupowanie związane z Maią Sandu stanie się największą siłą w parlamencie i będzie prawdopodobnie próbowało utworzyć koalicję z Naszą Partią lub blokiem Alternatywa. Taki układ będzie jednak na pewno mało stabilny.

Co z polityką eurointegracji?

Proeuropejski rząd Mołdawii deklaruje, że chce wprowadzić kraj do UE najpóźniej w 2030 roku, a kierowana przez Ursulę von der Leyen Komisja Europejska oceniała dotąd wysiłki Kiszyniowa pozytywnie. Co ciekawe, w 2029 roku. skończy się mandat zarówno obecnego składu KE, jak i nowego parlamentu Mołdawii. Kadencja Mai Sandu zakończy się natomiast w 2028 r. Biorąc pod uwagę, że w Europie coraz bardziej do głosu dochodzi radykalna prawica, okno możliwości dla Mołdawii może się zamknąć. To motywuje zarówno Kiszyniów, jak i Brukselę, do przyspieszenia procesu eurointegracji.

 

Tłumaczyła Justyna Prus.