Szukaj na stronie
Wydarzenie

Atom i niepodległość – czy ukraińska bomba mogła zatrzymać Kreml

8.04.2026 (środa) godz.18:00
Gdzie:
Warszawa
Adres:

Centrum Prasowe PAP, Bracka 6/8

Organizator:

Centrum Mieroszewskiego

Język:
polski, angielski (tłumaczenie symultaniczne)
Transmisja:
nie

Czy Ukraina mogła zatrzymać historię, zachowując broń jądrową? To pytanie powraca dziś z wyjątkową siłą – i właśnie z nim mierzy się Mariana Budjeryn w książce „Nuklearna sukcesja”, która była punktem wyjścia do rozmowy zorganizowanej 8 kwietnia w Warszawie przez Centrum Mieroszewskiego.

To jednak nie jest książka o przeszłości. To próba uporządkowania jednej z najbardziej uproszczonych debat współczesnej polityki bezpieczeństwa.

Mit utraconej gwarancji

Jednym z najważniejszych zadań, jakie stawia sobie autorka, jest rozprawienie się z pozornie intuicyjnym przekonaniem: że gdyby Ukraina zachowała broń jądrową, dziś byłaby bezpieczna.

Ta narracja działa, bo jest prosta. Ale – jak pokazuje książka – właśnie w tej prostocie tkwi jej największa słabość. Historia ukraińskiej denuklearyzacji nie jest opowieścią o utraconej „magicznej tarczy”, lecz o decyzjach podejmowanych w warunkach głębokiej niepewności, ograniczeń i nacisków.

Co naprawdę oznacza „posiadać broń jądrową”

Jednym z najważniejszych wkładów książki jest przesunięcie perspektywy: od liczby głowic do realnych zdolności państwa. Ukraina odziedziczyła ogromny arsenał po ZSRR – ale nie pełną kontrolę nad nim. Nie posiadała kompletnego systemu dowodzenia, zaplecza technologicznego ani środków, które pozwoliłyby uczynić z niego wiarygodne narzędzie odstraszania.

Broń jądrowa nie jest przedmiotem, który można po prostu „mieć”. To złożony system – polityczny, technologiczny i finansowy.

Państwo „pomiędzy”

Budjeryn pokazuje, że Ukraina znalazła się w sytuacji bez precedensu – pomiędzy kategoriami, które porządkują świat nuklearny.

„Ukraina nie była państwem nuklearnym w rozumieniu traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Ale nie była też zwykłym państwem nienuklearnym. Była w pewnym sensie krajem ‘pomiędzy’.”
— Mariana Budjeryn

To właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że historia Ukrainy nie daje się łatwo porównać z żadnym innym przypadkiem.

Decyzja, która nie była oczywista

Książka pokazuje również, że denuklearyzacja Ukrainy nie była prostym efektem zewnętrznej presji. Już wcześniej pojawiały się deklaracje dążenia do statusu państwa nienuklearnego – związane zarówno z doświadczeniem Czarnobyla, jak i z aspiracjami do pełnej suwerenności i wejścia do wspólnoty międzynarodowej.

Jednocześnie decyzje te zapadały w warunkach ogromnej asymetrii – wobec Stanów Zjednoczonych i Rosji, które w tej jednej sprawie miały zbieżne interesy.

Najmocniejszy wniosek książki nie dotyczy jednak samej decyzji o rozbrojeniu, lecz tego, co nastąpiło później. Memorandum Budapeszteńskie miało zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo – ale, jak pokazuje Budjeryn, było ono znacznie słabsze, niż sugerowało jego potoczne rozumienie.

„To nie tekst odstrasza. Odstraszają dekady wspólnego planowania, ćwiczeń, obecności wojskowej i struktur dowodzenia.”
— Mariana Budjeryn

Bez takich struktur nawet najlepiej brzmiące zobowiązania pozostają polityczną deklaracją.

Pokusa prostych odpowiedzi

Współczesna debata coraz częściej wraca do prostego równania: broń jądrowa = bezpieczeństwo. Jak zauważył Łukasz Kulesa, to uproszczenie może być szczególnie zwodnicze:

„Obawiam się, że będzie dominował obraz: broń jądrowa równa się absolutne bezpieczeństwo, a jej brak to zaproszenie do agresji. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.”
— Łukasz Kulesa

To napięcie między polityczną intuicją a historyczną złożonością znajduje swój najpełniejszy wyraz w wydarzeniach 2014 roku.

Rosyjska agresja na Ukrainę była momentem, w którym ograniczenia systemu zbudowanego w latach 90. stały się widoczne w praktyce. Ukraina próbowała odwołać się do zapisów Memorandum Budapeszteńskiego – ale okazało się, że nie stoją za nimi mechanizmy zdolne do realnego działania. Nie dlatego, że dokument był całkowicie pusty, lecz dlatego, że przez lata nie został wypełniony polityczną i wojskową treścią.

To właśnie wtedy narodziła się uproszczona narracja, która dziś dominuje w debacie publicznej: że Ukraina „oddała broń za nic”. Jak pokazuje Mariana Budjeryn, takie ujęcie nie tylko pomija kontekst tamtych decyzji, ale prowadzi też do błędnych wniosków na przyszłość.

„Broń jądrowa nie jest cudownym środkiem zapewniającym bezpieczeństwo.”

Posiadanie arsenału nie eliminuje zagrożeń – a jego utrzymanie wiąże się z ogromnymi kosztami, ryzykiem i długofalowymi konsekwencjami politycznymi.

Bezpieczeństwo jako system

Dlatego najważniejsza lekcja płynąca z tej historii nie dotyczy samej decyzji o denuklearyzacji, lecz tego, co nastąpiło później. Bezpieczeństwo państwa nie wynika z jednego elementu – nawet tak potężnego jak broń jądrowa. Wynika z systemu: sojuszy, instytucji, współpracy wojskowej i wiarygodnych zobowiązań.

To właśnie ich brak – a nie sama decyzja o rezygnacji z arsenału – okazuje się kluczowy dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji Ukrainy.

Nasza strona wykorzystuje pliki cookie, aby zapewnić lepszy dostęp do treści oraz w celach statystycznych. Klikając na dowolne łącze na tej stronie, wyrażasz zgodę na używanie i przechowywanie plików cookie. Więcej informacji.