27 listopada parlament Mołdawii przegłosował zamknięcie Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury w Kiszyniowie, znanego także jako Dom Rosyjski. Według władz jego działania „podważają suwerenność Mołdawii” i służą szerzeniu rosyjskiej propagandy.

Ostateczne zamknięcie ośrodka ma nastąpić w lipcu 2026 r., a do tego czasu będzie on funkcjonował w trybie przejściowym. 57 deputowanych, w większości z rządzącej Partii Działania i Solidarności, założonej przez obecną prezydentkę Maię Sandu i wspierającej ją w rządzeniu krajem. 

W sensie formalnym parlament wypowiedział porozumienie mołdawsko-rosyjskie z 1998 r., które umożliwiało działanie Domu Rosyjskiego w Kiszyniowie. Został on utworzony przez państwową rosyjską agencję Rossotrudniczestwo, obecnie objętą sankcjami UE za działania podważające integralność terytorialną sąsiadów. 

 „Nic wspólnego z kulturą” 

 Jak ocenił deputowany PAS Adrian Balutel, instytucja ta „nie miała nic wspólnego ani z nauką, ani z kulturą, ale zamiast tego promowała wojnę hybrydową i fałszywe narracje na temat konfliktów etnicznych w Mołdawii”.

Mihai Isac, specjalizujący się w geopolityce regionu Morza Czarnego, ocenia, że „zamknięcie rosyjskiego ośrodka kultury w Kiszyniowie nie jest odosobnionym czy impulsywnym działaniem, lecz wynikiem długo narastających obaw w dziedzinie bezpieczeństwa, polityki i kwestii symbolicznych”. Dodał, że ta decyzja nie wpłynęła na życie kulturalne w Mołdawii, gdzie wciąż funkcjonują posługujące się językiem rosyjskim setki szkół, liceów, teatrów i redakcji. 

Z kolei opozycja utrzymuje, że rząd nie przedstawił dowodów, by uzasadnić decyzję o zamknięciu ośrodka i przekonuje, że nie ujawniono żadnych przypadków działania tej instytucji, które byłyby niezgodnie z prawem. Grigore Novak, deputowany partii socjalistycznej, która tradycyjnie prowadzi politykę prorosyjską, ocenił, że „śmieszne jest szukanie szpiegów w ośrodku kultury, gdzie ludzie śpiewają i grają na bałałajkach”. Argumentował również, że mołdawskie służby wywiadowcze nie dowiodły, że ośrodek stanowi realne zagrożenie dla społeczeństwa. 

Zamiast dyplomacji kulturalnej – działania „bardziej dyskretne”?

Niezadowolenie z działalności ośrodka nie ograniczało się jednak tylko do środowisk proeuropejskich. Nawet prorosyjscy aktywiści byli wyraźnie sfrustrowani tym, że instytucja jest mało widoczna i nie podejmuje żadnych dużych inicjatyw kulturalnych. Inessa Dermenji, która została zidentyfikowana przez STOPFALS – organizację monitorującą media – jako prorosyjska propagandystka, twierdziła, że to ośrodek jest sam sobie winien, ponieważ nie promował rosyjskiej kultury na dużą skalę. I chociaż instytucja deklarowała jako swoją misję promocję kultury rosyjskiej, to w praktyce ograniczała się ona do organizowania niewielkich imprez dla dzieci, które nie miały dużej ekspozycji w mediach. 

Ten uporczywy brak aktywności publicznej sugeruje, że główną misją ośrodka mogła nie być promocja kultury masowej, lecz raczej działania prowadzone w bardziej dyskretny sposób – uważają eksperci.

Pierwsze rosyjskie ośrodki nauki i kultury uruchomiła w Mołdawii w 2009 r. fundacja Ruski Mir, tworząc filie w Kiszyniowie, Bielcach, Komracie i Tyraspolu. Ośrodek w stolicy pełnił funkcję głównego biura. Fundacja Ruski Mir powstała w 2007 r. z inicjatywy Władimira Putina, a jako jej misję deklarowano promocję rosyjskiej kultury, języka, mediów i „dyplomacji publicznej” za granicą. 

Chociaż formalnie ma być narzędziem soft power, taki format daje wygodną przykrywkę do kampanii manipulacji i operacji wpływu, a Kreml traktuje go jako platformę strategiczną. 

Promocja „kultury” przez Ruski Mir 

Rosja przeznacza na fundację znaczne środki. W 2021 r. Putin zwiększył jej finansowanie o ponad 250 mln rubli, zwiększając roczny budżet Ruskiego Miru ze środków publicznych do ok. miliarda rubli (ok. 47 mln zł). Niezależni eksperci oceniają, że takie sumy wykraczają poza typowe wydatki na działalność kulturalną i odzwierciedlają polityczne, a nie kulturalne cele, przyświecające tej organizacji. 

Śledztwo przeprowadzone przez Centrum Śledztw Dziennikarskich (CIJ), zatytułowane „Matrioszki rosyjskiej propagandy w Republice Mołdawii: marionetki i lalkarze”, że instytucja ta służyła jako kluczowy przekaźnik narracji Kremla. Według raportu rosyjskie centrum zlokalizowane w stolicy prowadziło działania, które pod pozorem programów kulturalnych i edukacyjnych angażowały osoby znane z promowania narracji rosyjskich. 

Cornelia Cozonac, dyrektorka Centrum Śledztw Dziennikarskich (CIJ) wyjaśniła, że ośrodek Ruskiego Miru odgrywał aktywną i skoordynowaną rolę w autonomicznej Gagauzji podczas wyborów lidera tego regionu wiosną 2023 r. Według niej centrum nie tylko organizowało szkolenia i różnego rodzaju aktywności dla szeregu wrażliwych grup, ale także bezpośrednio zachęcało i wspierało lokalne telewizje kablowe w zakresie szerzenia treści rosyjskich kanałów propagandowych. Cozonac zaznaczyła, że dziennikarze CIJ udokumentowali, że rosyjskie audycje zawierające treści propagandowe były retransmitowane kilka razy w ciągu dnia, w tym w najlepszym czasie antenowym, zwiększając ich zasięg w regionie. Według niej ten atak medialny miał wymierny efekt wyborczy. W elekcji zwyciężyła ostatecznie kandydatka prorosyjska Evghenia Gutul, związana z Ilanem Sorem, skazanym i ściganym w Mołdawii zbiegłym oligarchą, obecnie mieszkającym w Rosji. 

Od 2022 r., gdy doszło do pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, władze Mołdawii pozbawiły licencji szereg stacji telewizyjnych, które nadawały rosyjskie treści i zablokowały strony internetowe czołowych rosyjskich rządowych agencji informacyjnych, argumentując to ich zaangażowaniem w „wojnę informacyjną” przeciwko Mołdawii. 

Chociaż Dom Rosyjski oficjalnie prezentowany był jako „ośrodek kulturalno-naukowy”, mołdawskie władze są przekonane, że pod przykrywką promocji języka i kultury prowadzi on działania „podważające suwerenność Republiki Mołdawii” i służy jako nośnik propagandy Kremla. Minister kultury Cristian Jardan oświadczył podczas posiedzenia rządu, że ośrodek „nie miał żadnego związku z kulturą”, a w istocie był używany jako przykrywka dla działań, stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa informacyjnego i państwowości kraju gospodarza. 

Okręt flagowy propagandy rosyjskiej

Alexandru Tanase, były minister sprawiedliwości Mołdawii, podkreślał z kolei w jednym z wystąpień, że w Rosji służby bezpieczeństwa, oligarchowie, działacze kultury, duchowieństwo i aparat biurokratyczny, nie są odrębnymi strukturami, ale „klanami”, które działają w synchronizacji i mają wspólny cel – utrzymanie lojalności wewnątrz kraju i rozszerzanie wpływów za granicą.

Mihai Isac ocenia, że decyzja o zamknięciu rosyjskiego ośrodka ma też wymiar symboliczny i moralny. Według niego dla społeczeństwa, które „wyraźnie wybrało kierunek proeuropejski, i które potępia rosyjską agresję na Ukrainę, utrzymywanie w stolicy okrętu flagowego państwa agresora, stanowiłoby niejednoznaczny komunikat, sugerując, że oficjalnie, owszem, Moskwę potępiamy, ale wciąż pozwalamy jej bez przeszkód na prowadzenie propagandy kulturowej”. Zamknięcie centrum – ocenia Isac – jest zatem „sygnałem politycznym, zarówno wewnątrz kraju, jak i na zewnątrz, że Mołdawia jest w pełni zdeterminowana, by zdystansować się od rosyjskiej strefy wpływów”.

Decyzja władz Mołdawii o zamknięciu Domu Rosyjskiego to część szerszego regionalnego trendu dystansowania się od Rosji. Wcześniej w tym roku Dom Rosyjski zamknięty został w Azerbejdżanie. W Rumunii ośrodek taki zamknięto w 2023 r. 

Mihail Nesteriuc jest korespondentem Telewizji Polskiej w Mołdawii i współpracownikiem Vot Tak Moldova – rosyjskojęzycznego programu poświęconego polityce, integracji europejskiej i walce z dezinformacją. Stypendysta Fundacji Konrada Adenauera i programu Ratiu Forum Journalism. Laureat nagrody Media Forum w kategorii „Treści pisane” za działania na rzecz różnorodności i inkluzywności w Mołdawii.

Tłumaczyła Justyna Prus