Przez lata Ilan Șor, oligarcha powiązany z Rosją, budował w Mołdawii sieć wpływów opartą na tzw. „projektach socjalnych” – sklepach dla emerytów czy dodatkach do świadczeń – tworząc coś w rodzaju „równoległego państwa”.

Kilka miesięcy temu Șor, ścigany w Mołdawii i przebywający obecnie na emigracji w Rosji, formalnie „zamknął” swoje projekty i działalność polityczną. Według szefa mołdawskiej policji było to jednak „raczej formalne, ponieważ część ogniw jego siatki nadal pozostaje aktywna na terytorium kraju”.

Jednym z celów działań sieci Șora było wpływanie na wyniki wyborów oraz próby zmiany władzy w Kiszyniowie. Dzień przed wyborami prezydenckimi i referendum w sprawie akcesji do UE prezydentka Mołdawii Maia Sandu oświadczyła, że około 130 tys. obywateli zostało wciągniętych w korupcję wyborczą w kraju liczącym około 2,5 mln mieszkańców. Jak mogło dojść do powstania systemu wpływów o tak dużej skali?

W 2014 r. z mołdawskiego systemu bankowego zniknęło około 1 mld dolarów – mniej więcej jedna ósma gospodarki państwa. W tym czasie Șor był prezesem Banca de Economii, który – według śledztwa – odegrał kluczową rolę w przestępczym mechanizmie wyprowadzania pieniędzy. BEM historycznie był państwowym bankiem oszczędnościowym, jednak w 2013 r., w wyniku kontrowersyjnej emisji akcji, udział państwa spadł do poziomu mniejszościowego (1/3), a pakiet kontrolny przejęły firmy powiązane z Ilanem Șorem.

Șor miał odpowiadać za udzielanie dużych pożyczek firmom o nieprzejrzystych strukturach offshore, które nie miały zamiaru ich spłacać. Środki były następnie szybko wyprowadzane za granicę. Był to czas ogromnych wpływów oligarchy i polityka Vladimira Plahotniuca – szarej eminencji i nieformalnego „władcy państwa”. To on uważany jest za mózg największego przestępstwa w historii kraju, czyli tzw. „kradzieży miliarda”. Dopiero w ubiegłym roku udało się sprowadzić go do kraju w ramach ekstradycji, aby postawić go przed sądem i rozliczyć z przestępczej działalności.

„Șor był wtedy po prostu wasalem Plahotniuca” – mówi Alina Radu, redaktorka naczelna tygodnika „Ziarul de Gardă”, który przez lata badał fenomen Ilana Șora i stworzoną przez niego sieć powiązań. Wspomina, że już w czasach „kradzieży miliarda” jego postać budziła wiele pytań.

„Było dla nas bardzo dziwne, że Ilan Șor – człowiek bez wykształcenia finansowego – prowadził bank, potem został burmistrzem, liderem partii i deputowanym. Codziennie zadawaliśmy sobie pytanie, jak tak skorumpowana osoba może tak szybko awansować” – opowiada.

Po tym, jak Plahotniuc uciekł z kraju w 2019 r., powstała polityczna próżnia, która otworzyła nowe możliwości. Radu zwraca uwagę, że to właśnie wtedy Moskwa, która utraciła wcześniejsze instrumenty wpływu, zaczęła szukać nowych narzędzi. Șor, już wcześniej zamieszany w machinacje finansowe i dysponujący sprawdzoną infrastrukturą, był wygodnym narzędziem.

W 2015 r. oligarcha zaczął tworzyć sieć tzw. sklepów socjalnych, które oferowały zniżki przede wszystkim dla emerytów i osób o niskich dochodach. Aby robić tam zakupy, należało okazać dokument tożsamości, co umożliwiało zbieranie danych osobowych obywateli i tworzenie list wykorzystywanych później do mobilizacji politycznej. W tym samym roku Șor został merem Orhei i zapoczątkował swój projekt polityczny – Partię Șor.

Jednym z jego flagowych projektów była budowa w Orhei bezpłatnego parku rozrywki „OrheiLand”. Był on promowany jako inicjatywa socjalna, ale w rzeczywistości stanowił wizytówkę modelu Șora i narzędzie promocji w innych regionach kraju. Partia Șor od początku była budowana nie jako klasyczna struktura polityczna, lecz jako rodzaj równoległego systemu wobec państwa – ze ścisłą hierarchią i celami zmierzającymi do podważenia demokracji.

Komentator polityczny Evghenii Kara zauważa, że Partia Șora w istocie stanowiła rozległą, hierarchiczną sieć zorganizowaną według podziału terytorialnego. W każdym regionie działali koordynatorzy zarządzający mniejszymi jednostkami – lokalnymi działaczami odpowiedzialnymi za dzielnice, ulice, a nawet konkretne adresy.

„Do każdego z takich reprezentantów przypisana była określona liczba gospodarstw domowych – około 10 rodzin, z którymi pozostawali w stałym kontakcie” – wyjaśnia Kara. Cały system był zorganizowany pionowo: polecenia przekazywano z centrum, gdzie działał Șor, do regionalnych liderów, a następnie do koordynatorów odpowiedzialnych za bezpośrednią mobilizację ludzi.

Komunikacja w ramach sieci odbywała się w zamkniętych czatach w komunikatorach takich jak Telegram, Viber i WhatsApp, co zapewniało szybkość i elastyczność reakcji. „Jeden sygnał z góry wystarczał, by w krótkim czasie zmobilizować mieszkańców miasta, a nawet konkretnej ulicy” – dodaje rozmówca.

Taka struktura sprawiała, że sieć była trudna do zwalczenia: formalnie działała w granicach prawa, korzystając z wolności zgromadzeń, lecz w praktyce umożliwiała zorganizowany wpływ na protesty i procesy polityczne w całym kraju.

Jednym z kluczowych elementów zapewniających zdyscyplinowanie tej organizacji były pieniądze – bezpośrednie finansowanie uczestników. Śledztwo „Ziarul de Gardă” wykazało, że ludzie byli rekrutowani nie tylko poprzez „sklepy socjalne”, lecz także poprzez opłacanie ich działalności.

Dziennikarka Mariuța Nistor, działając pod fałszywym nazwiskiem, przez kilka miesięcy funkcjonowała w strukturach Șora – uczestniczyła w protestach, mitingach i rozpowszechniała materiały kampanijne. W tym celu otwarto dla niej, przy użyciu fikcyjnych danych, konto bankowe, na które wpływały pieniądze z Rosji. Były to płatności rzędu ok. 15 tys. rubli (ok. 150 euro), choć część środków przejmowali pośrednicy.

Innymi słowy – ludzie byli opłacani za udział w protestach, dystrybucję materiałów promocyjnych oraz rekrutowanie nowych osób. Aktywność polityczna została w ten sposób przekształcona w płatną pracę.

Śledztwo dziennikarzy „Ziarul de Gardă” ustaliło, że każdy z aktywistów otrzymywał konto bankowe w rosyjskim Promswiazbanku – często nawet bez konieczności osobistej obecności. Pieniądze przesyłano w rublach, jednak ich wypłata w Mołdawii była niemożliwa ze względu na sankcje.

Dlatego środki trafiały do pośredników i były wypłacane na terytorium nieuznawanego Naddniestrza – separatystycznego regionu pozostającego poza kontrolą władz w Kiszyniowie. W ten sposób rozwiązywano dwa problemy jednocześnie: system pozostawał niewidoczny dla władz Mołdawii, a aktywiści byli całkowicie uzależnieni od koordynatorów kontrolujących przepływy finansowe.

Oprócz udziału w protestach aktywiści mieli również prowadzić działania dezinformacyjne w internecie. Śledztwo BBC wykazało, że oferowano im pieniądze za publikowanie prorosyjskich treści i fake newsów w mediach społecznościowych.

Jednym z najbardziej znamiennych przykładów skuteczności tej sieci był autonomiczny region Gagauzji na południu Mołdawii, znany z prorosyjskich nastrojów. W 2023 r. wybory baszkanki wygrała – przy wsparciu Șora – Evghenia Guțul, kandydatka wcześniej praktycznie nieznana i pozbawiona zaplecza politycznego. Wkrótce potem oligarcha rozpoczął budowę kolejnego centrum rozrywki – GagauziyaLand, wzorowanego na projekcie z Orhei. Jednocześnie, przebywając już na emigracji, promował działania prowadzące do eskalacji napięć między Kiszyniowem a Gagauzją.

W czerwcu 2023 r. Sąd Konstytucyjny Mołdawii zdelegalizował Partię Șor, uznając ją za niekonstytucyjną i działającą na rzecz podważenia procedur demokratycznych.

Oligarcha nie zrezygnował jednak z działalności politycznej – zaczął tworzyć nowe struktury, tzw. partie proxy, oparte na istniejących i nowo powstałych ugrupowaniach. W 2024 r. w Moskwie ogłosił powstanie bloku „Zwycięstwo” (rum. Victorie, ros. Pobieda), udostępniając mu istniejącą już infrastrukturę – koordynatorów, kanały komunikacji i mechanizmy mobilizacji. System mógł więc funkcjonować dalej, choć pod inną nazwą.

Mimo prawomocnego wyroku skazującego w Mołdawii, likwidacji jego partii i ucieczki za granicę, Șor nie zaprzestał działalności na rzecz Rosji. Kontynuował budowę systemu wpływów poprzez nielegalne finansowanie sił politycznych i schematy kupowania głosów. Kulminacją tych działań były wybory prezydenckie w 2024 r., podczas których – według szacunków – skorumpowano około 130 tys. obywateli. Skala ta pokazuje, jak głęboko jego sieć zinfiltrowała proces wyborczy.

Próbując wyjaśnić trwałość tego systemu, Alina Radu wskazuje na głębokie problemy strukturalne państwa – przede wszystkim degradację i korupcję systemu sądownictwa, sięgające okresu „zawłaszczenia państwa” przez Vladimira Plahotniuca. To właśnie z nim kojarzona jest głęboka degeneracja instytucji państwowych, w tym osłabienie niezależności sądów i prokuratury.

W takim systemie nawet ujawnione przypadki kupowania głosów często nie kończyły się realnymi wyrokami. Decyzje były blokowane lub rozmywane na poziomie sądów. W efekcie Șor mógł działać niemal bezkarnie, korzystając nie tylko z własnych zasobów, lecz także ze słabości instytucji państwa.

W latach 2024–2025 partie powiązane z Șorem nie zostały dopuszczone do udziału w wyborach ze względu na jego skazanie oraz korzystanie z nielegalnego finansowania z Rosji. Oprócz bloku „Zwycięstwo” były to m.in. partie Serce Mołdawii (Inima Moldovei) Iriny Vlah oraz Odrodzenie (Renastere). Pod koniec ubiegłego roku, po porażce sił prorosyjskich w wyborach parlamentarnych, Șor ogłosił zamknięcie swoich „projektów socjalnych” i wycofanie wsparcia dla polityków w kraju.

Evghenii Kara uważa, że wiąże się to ze zmianą strategii Moskwy wobec Mołdawii. Inni eksperci podzielają tę opinię, prognozując m.in., że Kreml będzie dążył do długofalowej destabilizacji hybrydowej oraz działań odśrodkowych – zniechęcania obywateli do procesów demokratycznych, integracji z UE i podważania zaufania do instytucji. Nie wykluczają także poszukiwania nowych „pośredników” na mołdawskiej scenie politycznej.

Przypadek Ilana Șora pokazuje, jak daleko Moskwa jest gotowa się posunąć, korumpując wrażliwe grupy społeczne, aby doprowadzić do władzy swoich politycznych proxy. Jednocześnie – jak podkreśla Alina Radu – państwo powinno zmienić podejście do pracy z tymi grupami.

„Uważam, że władze Mołdawii wykazują zbyt małe zaangażowanie w sprawy osób starszych. Zamiast walczyć z dezinformacją poprzez zakazy, należy organizować dyskusje, pozwalać ludziom zadawać pytania i udzielać im odpowiedzi” – ocenia.

Informowanie społeczeństwa i prowadzenie dialogu – zwłaszcza ze starszymi grupami obywateli – pozostaje kluczowe w walce z sieciami wpływów, takimi jak ta stworzona przez prorosyjskie struktury w Mołdawii.

Mihail Nesteriuc jest korespondentem Telewizji Polskiej w Mołdawii i współpracownikiem Vot Tak Moldova – rosyjskojęzycznego programu poświęconego polityce, integracji europejskiej i walce z dezinformacją. Stypendysta Fundacji Konrada Adenauera oraz programu Ratiu Forum Journalism. Laureat nagrody Media Forum w kategorii „Treści pisane” za działania na rzecz różnorodności i inkluzywności w Mołdawii.

Tłumaczyła Justyna Prus (PAP).