Internet i nowe technologie na Białorusi dawały nadzieję na wolność wypowiedzi i mobilizację społeczną, jednak reżim wykorzystał je do konsolidacji władzy i uczynił z nich jeden z fundamentów autorytarnych rządów i kontroli.

Łącząc infrastrukturę z czasów ZSRR z nowoczesnymi technologiami, monopolizacją i restrykcyjnym ustawodawstwem, Białoruś Łukaszenki zbudowała system nadzoru i tłumienia sprzeciwu politycznego i społecznego. Przetrwanie reżimu zależy od ciągłego balansowania między innowacjami technologicznymi a ścisłą kontrolą przepływu informacji.

Reżim Alaksandra Łukaszenki, nieprzerwanie rządzącego Białorusią od 1994 r., długo był postrzegane jako analogowy i archaiczny. Jednak od drugiej dekady XXI w., a zwłaszcza po 2019 r. należy mówić w jego przypadku o „cyfrowej” albo przynajmniej szybko „cyfryzującej się” dyktaturze. Władze w coraz większym stopniu wykorzystują instrumenty cyfrowe do dezinformacji, kontroli, inwigilacji i przymusu. Obywatele Białorusi i obcokrajowcy coraz częściej są prześladowani i skazywani za to, co robią w Internecie, a grunt pod te działania był przygotowywany już od początku wieku. 

Rok 2020 – sfałszowane wybory i rewolucyjna rola platform społecznościowych

To białoruska rewolucja 2020 r. i, oczywiście, rosyjska pełnoskalowa inwazja na Ukrainę, w którą Mińsk zaangażował się po stronie agresora, przyciągnęły uwagę opinii publicznej oraz środowisk akademickich do kwestii cyfryzacji społeczeństwa białoruskiego. Skupiają się one przede wszystkim na tym, że platformy społecznościowe, przede wszystkim Telegram, stały się ważnym czynnikiem mobilizacji, ale także same w sobie stanowiły narzędzie transformacji społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi. Telegram był jednocześnie środkiem oporu, umożliwiającym komunikację w sytuacji, gdy wszystkie „tradycyjne” oficjalne kanały zostały zablokowane, i platformą dla mediów niezależnych, które rozpowszechniały informacje poza państwową cenzurą. W najbardziej intensywnej fazie protestów Telegram i inne platformy stały się kluczowym środkiem łączności. Internet został niemal całkowicie „wyłączony” w dniu wyborów 9 sierpnia i istotnie ograniczony w kolejnych miesiącach podczas największych fal protestów. 

Chociaż nie był to temat szeroko poruszany przez badaczy, transformacja cyfrowa na Białorusi zaczęła się jeszcze w czasach sowieckich i po upadku ZSRR. Konieczne jest spojrzenie nie tylko na długą historię białoruskiego oporu obywatelskiego, ale również na proces kształtowania się reżimu autorytarnego i dyktatury. Ważną częścią tego procesu było ustanowienie i wzmacnianie kontroli nad infrastrukturą komunikacyjną. 

Cyfryzacja (transformacja cyfrowa) to nie tyle idee i ideologie, co dystrybucja sieci i fizycznej infrastruktury w całym kraju. Te Białoruś odziedziczyła po powojennym Związku Sowieckim. Pomysł nadużywania władzy za pomocą technologii z pewnością nie był jedynie wytworem mediów i postępu technologicznego końca XX i początku XXI w. Mechanizmy takie rozwijano i testowano już w ZSRR po II wojnie światowej.  

Sowieckie know-how: cybernetyka w służbie komunizmu

II wojna światowa przyniosła Białorusi ogromne zniszczenia, a Mińsk był tego szczególnym przykładem. Powojenna stolica BSRR była w ruinach – zniszczonych zostało ok. 80 proc. budynków. Populacja żydowska została zgładzona podczas Holokaustu. W Mińsku, który przed wojną liczył ponad 200 tys. mieszkańców, po jej zakończeniu pozostało ok. 50 tys. ludzi. Po 1945 r. Mińsk stał się jednym z najszybciej rozwijających się miast w ZSRR. W latach 70. jego populacja liczyła już ok. miliona ludzi, a pod koniec lat 80. – dwa razy tyle. 

Po ogromnych zniszczeniach wojennych rozpoczęła się zadziwiająco szybka i efektywna odbudowa, hojnie wspierana przez centralny budżet w Moskwie i napływ wykwalifikowanej siły roboczej. Powojenna Białoruś stała się wzorcowym przykładem udanej modernizacji socjalistycznej. Był to oczywiście obszar o znaczeniu strategicznym, leżący na zachodniej granicy ZSRR i wysoko zmilitaryzowany. Jednocześnie BSRR posiadała także zaawansowany system edukacji i przemysłu technicznego.

Podobnie jak w całym Związku Sowieckim, przemysł komputerowy nabrał rozpędu po XXII Zjeździe Partii w 1961 r., podczas którego ogłoszono nowy Program Partii. Program, który – jak trafnie zauważył czołowy badacz sowieckiej informatyki profesor MIT Slava Gerovitch – uznał cybernetykę za jedną z nauk kluczowych dla rozwoju komunizmu. Wkrótce propaganda nadała komputerom nazwę „maszyn komunizmu”, co miało odzwierciedlać ich znaczenie dla całego komunistycznego projektu.

By podać choć jeden przykład: zakłady Integral w Mińsku uruchomione w 1963 r. produkowały mikroczipy i półprzewodniki dla przemysłu obronnego i kosmicznego. Warto podkreślić, że obecnie fabryka ta jest wciąż ważna dla Białorusi, ale także dla jej zaangażowania w wojnę rosyjską na Ukrainie. 24 lutego 2025 r. Unia Europejska wpisała Integral na listę sankcyjną za dostarczanie półprzewodników dla przedsiębiorstw uczestniczących w wojnie, m.in. Roskosmosu, Biura Projektowego Przyrządów w Uljanowsku, koncernu Radar MMS. Pozostałości produkcji Integralu znajdowane były również na terenie walk w Ukrainie. 14 lutego 2025 r. Alaksandr Łukaszenka odwiedził Integral po raz pierwszy w ciągu niemal 30 lat, co pokazuje rosnące znaczenie tego przedsiębiorstwa. 

Narodziny autorytaryzmu cyfrowego

Przypadek Białorusi jest dość szczególny na tle Europy Środkowo-Wschodniej, bo tutaj cyfryzacja i pojawienie się Internetu od początku zbiegło się z ustanowieniem reżimu cyfrowego. Białoruś otrzymała swoją oddzielną domenę BY (pochodzącą od nazwy Byelorussia) w 1994 r., trzy lata po deklaracji niepodległości. Dokładnie w tym samym roku prezydentem po raz pierwszy (z jak dotąd siedmiu) został Alaksandr Łukaszenka (od wyborów w 2020 r. kraje zachodnie nie uznają go za legalnie wybranego prezydenta). „Byelorussia” przestała istnieć w 1991 r. jako jednostka polityczna, ale zachowała się w cyfrowej wersji swojej nazwy. 

Od samego początku jedną z cech szczególnych tego reżimu było silne uzależnienie od zachowanej infrastruktury sowieckiej, technologii i know-how

Co do zasady jest oczywiście znacznie łatwiej polegać na już istniejącej infrastrukturze i robiły to także inne poradzieckie rządy. Łukaszenka próbował chronić przemysł białoruski od innowacji technologicznych płynących z Zachodu, postrzegając te technologie (ale także i Zachód w ogóle) jako zagrożenie dla stabilności reżimu. Do pewnego stopnia stał się on zakładnikiem tej infrastruktury, ponieważ konserwacja i utrzymanie starzejących się technologii wymaga dużych zasobów. 

Jednocześnie wbrew temu, czego można by się spodziewać, nie oznaczało to pogłębiającego się zacofania. Paradoksalnie wciąż utrzymywała się przestrzeń dla innowacji.

W 1996 r. było już jasne, że reżim Łukaszenki najprawdopodobniej utrzyma się dłużej. W społeczeństwie zapanowała rozpacz – media niezależne zamykano, a protesty zostały stłumione. Niektórzy politycy, którzy odważyli się na sprzeciw, po prostu zniknęło bez śladu.

Jednocześnie dochodziło do zmian w sferze technologii. Komputery osobiste stawały się coraz bardziej powszechne i powstawała równoległa wirtualna przestrzeń kulturalna i polityczna. Początkowo zajmowali ją bardziej aktywni, często intelektualiści. Rosła popularność blogów i forów na platformie LiveJournal, które były zdominowane przez rosyjskojęzycznych użytkowników (RuNet), ale powstawały też aktywne społeczności białoruskojęzyczne. Następnym krokiem było powstanie niezależnych projektów medialnych.

Ta równoległa sfera publiczna mniej więcej do 2019 r. funkcjonowała bez większych ingerencji ze strony państwa autorytarnego. Sfera ta funkcjonowała i rozwijała się, jednak w jakim stopniu rzeczywiście korespondowała z rzeczywistością poza monitorem? Ta pozorna wolność Internetu tworzyła iluzję wysp wolności i włączenia w globalną sieć pomimo nasilającego się autorytaryzmu.

Potem nastąpiła oczywiście epoka sieci społecznościowych, czyli okres umasowienia Internetu mniej więcej od połowy pierwszej dekady wieku (Facebook – 2004, Twitter – 2009, Instagram – 2010). Platformy społecznościowe na masową skalę rozszerzyły w Internecie komponent rozrywkowy. Jednocześnie powodowały one upolitycznienie sfery cyfrowej. Na całym świecie protesty były inicjowane i koordynowane właśnie za ich pośrednictwem, czego przykładem była np. arabska wiosna w latach 2011-2013.

Na Białorusi rola technologii cyfrowych w konsolidacji protestów stała się oczywista mniej więcej w tym samym czasie. W 2010 r. doszło do kolejnych wyborów, które zostały sfałszowane. Następnie doszło do protestów i ich brutalnego stłumienia przez władze.

Nie jest więc zaskoczeniem, że to właśnie mniej więcej w tym okresie – pod koniec pierwszej dekady XXI w. – Łukaszenka podjął pierwsze próby przejęcia kontroli nad Internetem na Białorusi. W tym momencie prawdopodobnie stało się już dla niego jasne, że by utrzymać kontrolę nad społeczeństwem, wolność wypowiedzi może i powinna być skutecznie ograniczana także w Internecie. Już podczas wyborów w 2006 r. (19 marca), gdy powstało miasteczko namiotowe na Placu Październikowym w centrum Mińska, łączność komórkowa była blokowana, by uczestnicy protestów nie mogli się ze sobą komunikować przez telefon i koordynować swoich działań.

W 2008 r. na Białorusi uchwalono Ustawę o informacji. W 2010 r. Łukaszenka podpisał dekret nr 60 „O środkach doskonalenia wykorzystania narodowego segmentu sieci Internet”. Te przepisy były stale aktualizowane, także w ostatnim czasie, co świadczy o tym, jak ważne są dla reżimu. To m.in. te przyjęte wówczas ramy prawne umożliwiły gromadzenie i wykorzystanie danych osobistych użytkowników białoruskiego segmentu Internetu oraz pełną kontrolę nad przychodzącym ruchem „zagranicznym”.

W tym kontekście koniecznie należy wymienić dwie istotne struktury. Pierwsza z nich to państwowy koncern telekomunikacyjny Biełtelekom, który powstał w 1995 r. i kontroluje wszystkie sieci w kraju. Zarządzanie tymi sieciami i infrastrukturą wspierającą Internet są zatem zmonopolizowane przez państwo, co daje mu dodatkową kontrolę. Warto zauważyć, że nie jest to sytuacja typowa. Np. na Ukrainie własność sieci jest podzielona pomiędzy kilka podmiotów.

Drugi ważny ośrodek to Centrum Operacyjno-Analityczne (OAC) przy prezydencie Białorusi, które sprawuje kontrolę nad informacją w Internecie. Biuro to powstało w 2008 r., ale odwoływało się do spuścizny po istniejącej w czasach sowieckich Państwowej Komisji Technicznej ZSRR, której celem była ochrona informacji (wojskowych). Rola OAC ewoluowała od ochrony tajemnic państwowych do szerokiego nadzoru nad ruchem sieciowym. 

Białoruś jako wyspa IT 

Dość oczekiwanie dla białoruskiego autorytaryzmu adaptacyjnego Łukaszenka manewrował pomiędzy potencjalnymi korzyściami z innowacji technicznych a ryzykiem demokratyzacji związanym z rozwojem infrastruktury informacyjnej i internetowej.

W latach 2010-2021 sektor technologii informacyjno-komunikacyjnych na Białorusi stał się jednym z głównych motorów napędowych gospodarki kraju. Ta „historia sukcesu” została zbudowana wokół parku przemysłowego „Wielki Kamień” (Great Stone), zrealizowanego przy wsparciu Chin. Projekt ten oferował bezprecedensowe ulgi podatkowe oraz dostępność wysoko wykwalifikowanych specjalistów, do czego bez wątpienia przyczynił się odziedziczony po czasach radzieckich system edukacji technicznej. 

Mniej więcej od 2019 r., czyli od początków kampanii przed wyborami prezydenckimi, media prorządowe także zaczęły intensywnie korzystać z Telegramu, naśladując w ten sposób strategię decentralizacji stosowaną dotąd przez media niezależne i niekontrolowane przez państwo. W 2020 r. udział mediów państwowych wśród kanałów medialnych w Telegramie był stosunkowo niewielki. W ciągu ostatnich 5-6 lat, z powodu obaw przed represjami i utratą anonimowości, grupa odbiorców kanałów alternatywnych bardzo się zmniejszyła, a wzrósł segment mediów państwowych. Dotyczy to także innych platform, takich jak YouTube czy TikTok. 

Przez dość długi czas badacze kojarzyli początki historii Internetu z wolnością wypowiedzi i decentralizacją kontroli państwowej. W poradzieckiej Europie Wschodniej związek między wyzwalającą siłą technologii a końcem sowieckiego państwa restrykcyjnego wydawał się oczywisty i jednoznaczny.  Internet postrzegano jako narzędzie pomagające uwolnić się od cenzury i kontroli państwa.

Jednocześnie jednak trwał proces odwrotny – Internet stał się także narzędziem konsolidacji antydemokratycznej i kontroli.

Dylematy systemu Łukaszenki – między korzyściami z technologii a zacieśnianiem kontroli 

Co zatem można uznać za cechę szczególną transformacji cyfrowej w wykonaniu reżimu Alaksandra Łukaszenki? Białoruski segment Internetu to miejsce, gdzie dziedzictwo komunizmu jest widoczne nie tylko na poziomie infrastruktury, ale także w warstwie instytucjonalnej, treściach i formie przypominającej późną propagandę sowiecką. 

Adaptacja i manewrowanie – kluczowe cechy polityki Łukaszenki – są bardzo widoczne w zakresie regulowania Internetu. To manewrowanie należy postrzegać przez pryzmat triady Władzy-Technologii i Bezpieczeństwa, analizy korzyści i ryzyka dla reżimu oraz stałych wysiłków na rzecz utrzymania status quo. 

Skuteczny sektor IT to z całą pewnością coś bardzo specyficznego dla białoruskiego systemu władzy, a jego historia we współczesnej Białorusi jest odbiciem realiów politycznych i dowodem, że nie ma państwie sfery, która nie jest obciążona słabościami systemu. Dobrobyt gospodarczy osiągnięty dzięki sukcesom w IT doprowadził do relatywnego poluzowania systemu i – w konsekwencji – do masowych protestów. Ostatecznie jednak wizja technologicznego eldorado na Białorusi nie wytrzymała próby czasu i próby systemu – sektor IT otrzymał ogromny cios, a kluczowi gracze opuścili Białoruś, chociaż część firm pozostała. Nie są to szeroko otwarte drzwi, ale być może jakaś przestrzeń dla innowacji jeszcze pozostaje otwarta.

Dr Tacciana Astrouska (Tatsiana Astrouskaya) jest wizytującym pracownikiem badawczym w Harvard Ukrainian Research Institute. Studiowała filozofię i krytyczną teorię społeczną w Mińsku (Białoruś) i Wilnie (Litwa), a następnie w 2018 roku uzyskała doktorat z historii Europy Wschodniej na Uniwersytecie w Greifswaldzie (Niemcy). Jest autorką nagradzanej monografii „Cultural Dissent in Soviet Belarus: Intelligentsia, Samizdat, and Nonconformist Discourses (1968–1988)” (Harrassowitz, 2019). Jej badania koncentrują się na historii dysydentów, polityce pamięci oraz transformacji cyfrowej w przestrzeni postsocjalistycznej. Astrouska jest też m.in. członkinią rady redakcyjnej londyńskiego białoruskiego wydawnictwa emigracyjnego Skaryna Press oraz współzałożycielką i redaktorką interdyscyplinarnej sieci H-Belarus.

Tłumaczyła Justyna Prus (PAP)