We wrześniu prezydent Rosji Władimir Putin niespodziewanie zadeklarował gotowość do wycofania bazy wojskowej z Giumri, jeśli armeńskie władze uznają, że jej nie potrzebują. Armenia ustami swojego premiera odpowiedziała, że nie będzie zabiegać o wycofanie bazy, ale też nie zamierza protestować, jeśli taką decyzję podejmie Moskwa. Ewentualna likwidacja bazy zmieniłaby architekturę bezpieczeństwa w regionie Kaukazu Południowego.
Dla Erywania pytanie brzmi, jaką praktyczną wartość dla bezpieczeństwa narodowego ma obecnie rosyjska obecność wojskowa w kraju. Dla Moskwy – jaką rolę będzie ona odgrywać w zapewnieniu rosyjskiej obecności na Kaukazie Południowym.
Baza z „innej epoki”
Baza w Giumri powstała wkrótce po rozpadzie ZSRS, w innej konfiguracji regionalnej niż ta, z którą mamy do czynienia obecnie. W 1994 r. stacjonująca w Giumri sowiecka 127. Dywizja Zmechanizowana została przekształcona w rosyjską bazę wojskową, a 16 marca 1995 r. Moskwa i Erywań podpisały umowę, która prawnie usankcjonowała jej obecność w Armenii. W 2010 r. okres stacjonowania bazy został przedłużony do 2044 r.
Odbywało się to w bardzo konkretnych warunkach geopolitycznych. Konfrontacja armeńsko-azerbejdżańska była głównym źródłem zagrożenia militarnego dla Armenii, granica z Turcją była zamknięta, a Rosja dążyła do utrzymania swojej obecności wojskowej na terytorium byłego ZSRS, nie chcąc utracić swoich pozycji na Kaukazie Południowym.
Baza w Giumri od początku była częścią szerszego systemu bezpieczeństwa. Zapewniała Rosji obecność wojskową w Armenii, a przez to – wpływ Moskwy na sytuację polityczno-wojskową w regionie. Architekturę tę dopełniały rosyjska baza lotnicza w Erebuni na północnym zachodzie kraju, oddziały graniczne wojsk FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji), a w późniejszym okresie połączone rosyjsko-armeńskie zgrupowanie wojsk i wspólny system obrony przeciwlotniczej.
Po wojnie azerbejdżańsko-armeńskiej w 2020 r. (o Górski Karabach) na prośbę Erywania rosyjskie oddziały zostały rozmieszczone na najbardziej wrażliwych odcinkach granicy z Azerbejdżanem, ale w maju 2024 r. Rosja i Armenia uzgodniły ich wycofanie. Zmniejszyła się także obecność rosyjskich wojsk na innych odcinkach granicy – w 2024 r. opuścili oni lotnisko Zwartnoc (Erywań), przejście Agarak na granicy armeńsko-irańskiej oraz kilka odcinków na granicy armeńsko-tureckiej. Tym samym obecność rosyjska w Armenii zaczęła się zmniejszać, a jej rola wojskowo-polityczna już teraz istotnie różni się od tej, którą pełniła ona jeszcze kilka lat temu.
Jak zmienił się Kaukaz Południowy
W ciągu ostatnich trzech dekad zmieniła się nie tylko Armenia, ale cały Kaukaz Południowy. Momentem zwrotnym stała się wojna w 2020 r. (przegrana przez Armenię – red.) Po zakończeniu działań bojowych do Górskiego Karabachu skierowano ok. 2 tys. żołnierzy rosyjskich sił pokojowych. Ich zadaniem było utrzymanie zawieszenia broni, kontrola korytarza laczyńskiego (łączącego Armenię z Górskim Karabachem) i zapewnienie bezpieczeństwa pozostałej w regionie ludności ormiańskiej.
Ten układ przetrwał jednak mniej niż trzy lata. We wrześniu 2023 r. Azerbejdżan ustanowił pełną kontrolę nad Karabachem, po czym ludność ormiańska całkowicie opuściła region (było to wymuszone działanie, związane z poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa i życia, m.in. PE uznał atak Azerbejdżanu oraz sytuację w Karabachu za „równoważną z czystką etniczną” – red.) Rosyjski kontyngent pokojowy, który według pierwotnych planów miał znajdować się w regionie do 2025 r. i zapewniać bezpieczeństwo ludności, rozpoczął przedterminowe wycofanie i ostatecznie opuścił region w czerwcu 2024 r.
Dla relacje armeńsko-rosyjskich wydarzenia te miały pryncypialne znaczenie.
We wrześniu 2022 r. doszło do ataków zbrojnych Azerbejdżanu na międzynarodowo uznanym terytorium Armenii (w odróżnieniu od Karabachu, który był cały czas międzynarodowo uznanym terytorium Azerbejdżanu, pomimo istnienia na nim nieuznawanego państwa Republiki Górskiego Karabachu – red.) Po tych atakach Rosja nie udzieliła Armenii pomocy wojskowej w postaci bezpośredniego zaangażowania, na które liczył Erywań. Władze armeńskie zaczęły oceniać rosyjskie mechanizmy bezpieczeństwa nie na podstawie formalnych zobowiązań, a na podstawie tego, na ile są one w stanie realnie zapewnić bezpieczeństwo samej Armenii.
Przez dekady rosyjska obecność wojskowa w Armenii funkcjonowała w warunkach niezakończonego konfliktu armeńsko-azerbejdżańskiego, braku relacji dyplomatycznych między Erywaniem a Ankarą i ciągłego prawdopodobieństwa nowej konfrontacji zbrojnej. Obecnie ta konfiguracja ulega zmianie.
Armenia i Azerbejdżan prowadzą rozmowy o porozumieniu pokojowym, delimitacji granicy i odbudowaniu połączeń transportowych. Równolegle Erywań próbuje normalizować relacje z Turcją i doprowadzić do otwarcia granicy lądowej.
Nie oznacza to, że ryzyka całkowicie zniknęły. Wciąż pozostają do uregulowania kwestie granic, transportu, równowagi wojskowej i wzajemnego zaufania. Ale środowisko strategiczne nie jest już takie samo, jak to, w którym kształtowała się obecność 102. bazy wojskowej w Giumri.
„Wycofamy się choćby jutro”
2 września 2026 r. rosyjski prezydent oświadczył, że Moskwa jest gotowa wycofać swoją bazę „choćby jutro”, jeśli Armenia uzna ją za niepotrzebną. Jeśli jednak – mówił Putin – społeczeństwo Armenii chce zachowania rosyjskiej obecności wojskowej, to Rosjanie „będą działać, współpracować”. Dzień później premier Nikol Paszynian odpowiedział, że Armenia nigdy nie podejmowała w rozmowach z Rosją tematu wycofania bazy, ale jeśli Moskwa zdecyduje o wycofaniu bazy, Erywań nie będzie protestować.
Paszynian użył jeszcze mocniejszych sformułowań: wydarzenia września 2022 r., jak ocenił, pokazały, że 102. baza „nie ma żywotnego znaczenia” dla bezpieczeństwa Armenii. Podkreślił przy tym, że Erywań nie zamierza inicjować wycofania bazy.
Za takim stanowiskiem stoi konkretna kalkulacja polityczna. Armenia nie żąda wycofania z kraju rosyjskich żołnierzy, ale i nie bierze na siebie obowiązku dążenia do utrzymania ich obecności na terytorium kraju. Jeśli to Moskwa zdecydowałaby o wyjściu z Armenii, to Erywań nie będzie musiał ponosić politycznej odpowiedzialności za demontaż rosyjskiej obecności wojskowej w regionie.
Słowa Putina o wyjściu „choćby jutro” – nie oznaczają dosłownie, że chodzi o „jutro”. W analizie tych zagadnień bardzo ważne jest oddzielenie decyzji politycznych od praktycznego procesu. Obecne porozumienie przewiduje obecność bazy do 2044 r. i przedterminowe jej zamknięcie wymagałoby odrębnej decyzji politycznej i prawnej.
Oprócz tego warto pamiętać, że baza w Giumri to nie tylko żołnierze. Mowa o uzbrojeniu, sprzęcie, magazynach, obiektach infrastruktury, majątku i systemach logistyki. W przypadku wycofania konieczne byłoby określenie porządku przekazania lub demontażu obiektów, wywiezienia sprzętu i majątku, relokacji wojskowych i terminarza całego procesu. Dlatego też kwestia ta może się stać tematem odrębnych negocjacji, a obecne oświadczenia należy traktować jako początek dyskusji statusu i roli bazy.
Baza, kolej i gaz
Sprawa bazy nakłada się na inne problematyczne kwestie w relacjach armeńsko-rosyjskich. Erywań równolegle stara się o rewizję rosyjskiej koncesji na armeńską kolej (siecią kolejową w Armenii zarządza spółka Kolej Południowokaukaska, podlegająca rosyjskim kolejom RŻD – red.). Paszynian chce, by zarządzanie infrastrukturą zostało przekazane państwu trzeciemu, które zaakceptowałaby i Armenia, i Rosja.
Armenia dąży do tego, by wkomponować swój system transportowy w nową regionalną konfigurację, która zakłada odbudowanie połączeń z Azerbejdżanem i otwarcie granicy z Turcją. W tych warunkach kwestia kontroli nad infrastrukturą kolejową jest elementem szerszej dyskusji o przyszłości połączeń transportowych na całym Kaukazie Południowym.
Kolej w tym przypadku to nie po prostu aktyw komercyjny, ale przede wszystkim narzędzie włączania Armenii w nowy system transportowy i tranzytowy.
W tym samym czasie Paszynian mówił o możliwości wysunięcia wobec Rosji roszczeń finansowych na kwotę ok. 2 mld dol. Nie doprecyzował przy tym publicznie, co składa się na tę kwotę, i nie powiązał jej bezpośrednio z dzierżawieniem 102. bazy. Niemniej zbieżność w czasie tych kwestii pozwala rozpatrywać je jako elementy szerszego pola negocjacyjnego. Nie oznacza to, że strony już traktują bazę jako przedmiot targu, ale dyskusja na temat obecności wojskowej jednocześnie z kwestiami infrastrukturalnymi i finansowymi pokazuje, jak daleko relacje armeńsko-rosyjskie odeszły od dawnego modelu sojuszu polityczno-wojskowego.
Kolejnym potencjalnym tematem pozostaje cena rosyjskiego gazu. Dla Moskwy energetyka pozostaje gospodarczym elementem nacisku, dla Armenii – jest to jeden z utrzymujących się elementów uzależnienia od Rosji. Moskwa wciąż ma kilka istotnych narzędzi wpływu na Armenię – są to dostawy energii i kontrola nad szeregiem aktywów infrastrukturalnych (w sferze energetyki – red.). Erywań ma znacznie węższy zakres własnych instrumentów nacisku. Wśród nich jest jednak możliwość rewizji warunków rosyjskiej obecności ekonomicznej i wojskowej.
W tym kontekście baza w Giumri może być traktowana jako potencjalny zasób negocjacyjny. Niewykluczone, że nie stoi za tym świadoma strategia, ale niepewność wobec przyszłości bazy tak czy inaczej daje Erywaniowi przestrzeń do negocjacji w innych kwestiach.
Jeśli przedmiotem dyskusji jest rosyjska koncesja kolejowa, równolegle otwarta pozostaje kwestia przyszłości obecności wojskowej. Jeśli zmieniającymi się uwarunkowaniami objęta jest współpraca energetyczna, kwestia bazy również może stanowić część ogólnego kontekstu stosunków rosyjsko-armeńskich.
Utrzymanie bazy pozwala Moskwie na zachowanie pozycji gracza militarnego na Kaukazie. Jeśli jednak Erywań nie uważa już rosyjskiej obecności za krytycznie niezbędny element własnego bezpieczeństwa, Moskwie trudniej jest uzasadnianie istnienia bazy wyłącznie interesami obrony Armenii. Przed Moskwą staje wówczas pytanie: czy chce zachować bazę jako stały punkt oparcia w regionie? Odpowiedź na nie może określić, czym Moskwa jest gotowa targować, a czym – nie.
Na razie nie ma podstaw, by mówić o decyzji w sprawie zamknięcia bazy, jednak można mówić o rewizji jej roli. Dla Armenii jej znaczenie jako instrumentu bezpieczeństwa stało się mniej oczywiste. Z punktu widzenia Rosji znaczenie bazy jako jej wojskowego oparcia na Kaukazie Południowym może być w dalszym ciągu istotne. Właśnie ta rozbieżność ocen będzie określać dalsze losy bazy.
Jeśli strony porozumieją się ws. zachowania bazy, przed Moskwą stanie zapewne zadanie określenia jej funkcji w nowej architekturze regionalnej i zaproponowania Erywaniowi odpowiedniego uzasadnienia. Jeśli natomiast zapadnie decyzja o wycofaniu, to rozpocznie to kolejny długi proces.
Dlatego też obecną sytuację należy traktować jako część o wiele szerszej rewizji relacji armeńsko-rosyjskich – od obecności wojskowej i infrastruktury granicznej po kolej, energetykę i aktywa gospodarcze. Losy bazy w Giumri w tym kontekście będą wskaźnikiem tego, jaką rolę Rosja zachowa w nowym systemie bezpieczeństwa na Kaukazie Południowym.