W 2023 r. wybory baszkana Gagauzji, czyli lidera autonomicznego regionu kraju, stały się poligonem prorosyjskiego eksperymentu. Nieznana szerzej kobieta w krótkim czasie została zwyciężczynią wyborów i rzuciła wyzwanie proeuropejskim władzom w Kiszyniowie. Przed nowymi wyborami w listopadzie br. trwa nowa batalia – o uszczelnienie systemu przed rosyjskimi pieniędzmi i powstrzymanie dalszych hybrydowych ingerencji ze strony Moskwy.
7 marca 2024 r. podczas festiwalu w rosyjskim Soczi Evghenia Gutul zrobiła w końcu zdjęcie, dla którego tu przyjechała. Przewodnicząca Gagauzji, autonomicznej republiki na południu Mołdawii, stała obok Władimira Putina i, jak powiedziała potem agencji Reutera, poskarżyła mu się, że „Kiszyniów odbiera nam (Gagauzom) prawa krok po kroku”. Kreml opublikował to zdjęcie, ale bez dalszego komentarza.
Miesiąc później Gutul sama wydała oświadczenie. Od 1 maja, mówiła, emeryci i pracownicy sektora publicznego w Gagauzji, mają co miesiąc otrzymać 2 tys. lejów, czyli ok. 115 dol., na karty wydane przez rosyjski bank. Rzecznik rządu mołdawskiego publicznie te zapowiedzi bagatelizował, nazywając propagandą. Już w październiku, według słów Gutul, ponad 30 tys. osób, niemal ¼ populacji autonomicznego regionu, otrzymywało pieniądze z Rosji.
Obecnie Gutul odsiaduje wyrok siedmiu lat w więzieniu w Rusca, a 15 listopada w Gagauzji odbędą się wybory jej następcy oraz nowego zgromadzenia regionalnego. Większość uwagi skupia się na kwestiach proceduralnych – kto organizuje wybory, co zdecydował Sąd Konstytucyjny, jak zmieniły się przepisy dotyczące głosowania.
Od wiosny 2024 r. wybory nabrały jednak nowego znaczenia. Chronologia wydarzeń wskazuje na to, że to właśnie w tym regionie po raz pierwszy przygotowany i przetestowany był mechanizm ingerencji w wybory, który omal nie wywrócił mołdawskiego referendum ws. eurointegracji. To właśnie dlatego Kiszyniów traktuje te wybory regionalne jako kwestię bezpieczeństwa narodowego.
Region osobny
Gagauzi to prawosławni chrześcijanie, turkojęzyczny lud, który na co dzień używa języka rosyjskiego. Żyją oni w pasie południowej Mołdawii, blisko granicy z ukraińskim obwodem odeskim. Po separatystycznym kryzysie w ostatnich latach Związku Sowieckiego, Kiszyniów w 1994 r. przyznał regionowi szeroką autonomię, z własnym zgromadzeniem i wybieranym przewodniczącym, baszkanem. Przez trzy dekady Gagauzja była najbardziej niezawodnie prorosyjskim elektoratem Mołdawii. W referendum z października 2024 r. w sprawie wpisania celu członkostwa w UE do konstytucji, 94,8 procent wyborców powiedziało „nie”.
Evghenia Gutul została baszkanką w 2023 r. Historia jej wyborczego „zwycięstwa” to jeden z najbardziej kontrowersyjnych epizodów w politycznej historii współczesnej Mołdawii. Pokazuje ona, jak nieznana nikomu osoba może dostać się na szczyty władzy dzięki wsparciu finansowemu i medialnemu. Wsparcie to miało jednak charakter jawnie przestępczy – mołdawskie służby i prokuratura udokumentowały masowe kupowanie głosów oraz nielegalne finansowanie kampanii z rosyjskich funduszy. „Sponsorem” Gutul był prorosyjski oligarcha i polityk Ilan Sor (już wówczas przebywający „na emigracji” z powodu problemów z prawem), który z niepozornej szeregowej pracowniczki biurowej w jego partii wywindował ją na stanowisko liderki Gagauzji.
Sor, w 2023 r. skazany zaocznie na 15 lat więzienia za gigantyczne malwersacje finansowe, zwane w Mołdawii „kradzieżą stulecia”, obecnie przebywa w Rosji, skąd – według ustaleń mołdawskich organów ścigania - nadal organizuje i finansuje działalność prorosyjskich sił w tym kraju.
Dzięki rozkręconej i sfinansowanej przez Sora kampanii Gutul wygrała wybory w 2023 r. w drugiej turze z wynikiem 52 proc. głosów, w atmosferze oskarżeń o kupowanie głosów. Miesiąc później mołdawski Sąd Konstytucyjny zdelegalizował partię Sor. W kwietniu 2024 r. znawca Mołdawii Piotr Oleksy z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie pisał, że „nie ma wątpliwości, iż Kreml stawia obecnie na Gutul i na Ilana Sora, który jest jej politycznym patronem i sponsorem”.
Od Komratu do całego kraju
Pieniądze dla gagauskich emerytów płynęły ze związanej z Sorem rosyjskiej organizacji Eurazja za pośrednictwem Promswiazbanku, państwowego banku rosyjskiego, objętego zachodnimi sankcjami. Władze Gagauzji podpisały formalne umowy o współpracy z Eurazją i Promswiazbankiem, co ujawniło śledztwo dziennikarskie opublikowane w październiku 2024 r. przez Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP), mołdawską redakcję CU Sense i rosyjski niezależny portal Ważnyje Istorii. Gutul w rozmowie z dziennikarzami nazwała sponsorów „filantropami” i „przyjaciółmi, którzy wspierają mieszkańców Gagauzji”. Reporterzy wyciągnęli wnioski: „W stosunkowo biednym regionie nie ulega wątpliwości, że to wsparcie rzeczywiście pomaga. Służy jednak także zapewnieniu poparcia politycznego dla Sora i jego sojuszników”.
W 2024 r. przed referendum konstytucyjnym ta sama infrastruktura została uruchomiona na skalę krajową. Mołdawska policja i prokuratorzy poinformowali, że ok. 130 tys. obywateli otrzymało w sumie ok. 15 mln dolarów za głosowanie na „nie” w referendum. System działał na zasadzie sieci, w którym zwykli „zwolennicy” otrzymywali ok. 50 dolarów miesięcznie, a „liderzy”, czyli koordynatorzy – ponad 2,5 tys. dolarów. Sor skomentował to na swoim koncie w Telegramie: „nasza skala jest o wiele większa; te liczby są zaniżone”. „Liczycie jak przedszkolaki” – podsumował.
Arcadie Catlabuga, szef Narodowego Inspektoratu Śledczego Mołdawii, przyznał, że jego funkcjonariusze mierzą się z „setkami i tysiącami przestępstw”. Referendum przeszło przewagą zaledwie 10564 głosów.
Alexandru Tanase, były przewodniczący Sądu Konstytucyjnego Mołdawii, podąża tym samym tropem. „Służba Wywiadu i Bezpieczeństwa dokumentowała już wcześniej próby wpływania przez Rosję na procesy polityczne i wyborcze w Mołdawii i wyraźnie wskazywała na wykorzystanie Mołdawii w tych scenariuszach” – powiedział Tanase w rozmowie z blogiem Centrum Mieroszewskiego. Dodał jednak zastrzeżenie, które ma duże znaczenie w przypadku regionu często traktowanego jako jednolity blok: „Jest to ustalenie instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo, a nie wniosek, który należy automatycznie przenosić na każdą instytucję czy każdego polityka w tej autonomii”.
Pusty fotel baszkana
Gutul została zatrzymana w marcu 2025 r. na lotnisku w Kiszyniowie podczas próby opuszczenia kraju pomimo zakazu związanego z toczącymi się dochodzeniami o nielegalnym finansowaniu działalności politycznej. W sierpniu sąd w Kiszyniowie skazał ją na siedem lat więzienia za nielegalne finansowanie partii Sor i przyjmowanie środków finansowych od grupy przestępczej kierowanej przez oligarchę.
Proces określiła jako „motywowany politycznie”. Następnego dnia gagauski parlament (Zgromadzenie Ludowe Gagauzji) zagłosował za nieuznawaniem wyroku sądu. W maju sąd apelacyjny utrzymał wyrok w mocy, a w sierpniu ten sam parlament uznał stanowisko baszkana za nieobsadzone.
Historia komisji wyborczej w Gagauzji to prawdziwa prawna telenowela. Region, jako autonomia, posiadał prawo do przeprowadzenia własnych wyborów, jednak ze względu na sprzeczność w przepisach (pomiędzy regionalnymi regulacjami a zapisami konstytucji), brakowało na tym polu jednoznaczności i przez lata wybory odbywały się na zasadzie konsensusu „dla świętego spokoju”, a centrum tolerowało wyborczą autonomię regionu. W 2022 r. Kiszyniów wprowadził nowy Kodeks Wyborczy, uznając, że w kraju może istnieć tylko jedna Centralna Komisja Wyborcza.
Bezpośrednio klincz wywołała jednak sama Gagauzja, nowelizując w 2023 r. własne przepisy i znosząc stały charakter swojej komisji wyborczej. W 2025 r. została ona całkowicie rozwiązana, co było uzasadnione ograniczeniami budżetowymi. W listopadzie wygasł zaś mandat samego parlamentu. Na przestrzeni miesięcy wszelkie próby ponownego powołania komisji były unieważniane przez sąd lub zaskarżane przez centralną Kancelarię Stanu. Kiszyniów, obawiając się całkowitej kontroli nad regionem i nielegalnego finansowania struktur gagauskich z Moskwy, zaczął rygorystycznie egzekwować przepisy nowego Kodeksu Wyborczego i zaskarżał każdą próbę odtworzenia komisji, która nie była podporządkowana prawnie stolicy.
9 lipca 2026 r. Sąd Konstytucyjny orzekł, że autonomia nie może samodzielnie tworzyć swoich organów wyborczych ani ustalać własnych zasad, jak również kontrolować mianowania szefów policji i służb bezpieczeństwa. Jednocześnie jej uprawnienia w zakresie języka, edukacji, kultury i lokalnych budżetów pozostały niezmienione.
Parlament znowelizował następnie Kodeks Wyborczy, aby włączyć radę wyborczą Gagauzji do systemu krajowego. Gdy Zgromadzenie trzykrotnie nie wyznaczyło daty wyborów baszkana, krajowa Centralna Komisja Wyborcza zaplanowała je na 15 listopada, równolegle z wyborami do parlamentu.
Według Tanase problem polega na tym, czy region może przeprowadzać własne wybory poza standardami, które obowiązują w pozostałej części kraju. Nowy Kodeks Wyborczy został napisany w celu zaostrzenia kontroli nad pieniędzmi w polityce, a „państwo nie mogło udawać, że te problemy zatrzymują się na granicy administracyjnej regionu”.
„Prawdziwa linia podziału nie przebiega między Kiszyniowem a Gagauzją. Przebiega ona między konstytucyjną autonomią, którą należy chronić, a ideą równoległego systemu instytucjonalnego, oderwanego od ogólnego porządku konstytucyjnego państwa” – podkreślił Tanase.
W Komracie reforma jest odbierana inaczej. Regionalni deputowani i prorosyjskie media przedstawiają zmiany jako atak na autonomię i społeczeństwo Gagauzji, a narracja ta przywołuje wspomnienia separatystycznego kryzysu z początku lat 90. ubiegłego wieku, czyli z okresu, kiedy po raz ostatni status regionu był przedmiotem otwartego sporu. Według Tanase część tej dyskusji jest uprawniona. „
„Poważna dyskusja może dotyczyć tego, jak powinny być wykonywane uprawnienia Gagauzji, granic między kompetencjami centralnymi a regionalnymi czy też jakości określonych rozwiązań legislacyjnych. To są uzasadnione debaty” – powiedział. „Czymś zupełnie innym jest jednak twierdzenie, że każda krajowa reguła mająca zastosowanie do procesu wyborczego stanowi próbę likwidacji autonomii” – zaznaczył.
Dla obserwatorów spoza Gagauzji kluczowa jest arytmetyka. Mołdawia, która graniczy z Ukrainą i z należącą do UE Rumunią, w 2024 r. otworzyła negocjacje akcesyjne. Konstytucyjnym uzasadnieniem tego kierunku jest referendum, które zwyciężyło 10 tys. głosów, podczas gdy 130 tys. ludzi otrzymało pieniądze za to, żeby zagłosować przeciw. Sytuacja, gdzie ta równowaga jest tak krucha, a liderka kluczowego regionu przyznaje, że niemal ćwierć populacji otrzymywała pieniądze przez nielegalny rosyjski bank, jest niepokojąca w takim samym stopniu dla wschodnich granic UE, jak dla Kiszyniowa.
Ludzie, którzy korzystali ze wsparcia prorosyjskiego „filantropa”, dalej mieszkają w Gagauzji, pobierają mołdawskie świadczenia i są uprawnieni do głosowania. 15 listopada ich wybory zostaną po raz pierwszy przeprowadzone według reguł krajowych.
Nadchodzące wybory zweryfikują skuteczność nowych rozwiązań prawnych wypracowanych przez Kiszyniów. Kluczowym wyzwaniem pozostaje zapewnienie przejrzystości procesu wyborczego i ochrona systemu przed nielegalnym finansowaniem przy jednoczesnym zachowaniu ram konstytucyjnej autonomii i poszukiwaniu skuteczniejszej komunikacji z lokalną ludnością.