Szukaj na stronie
Wydarzenie

„Chleb i marzenia”. Premiera książki w Krakowie i Warszawie

16.09, 18.09
Gdzie:
Kraków, Warszawa
Organizator:

Centrum Mieroszewskiego, NIĆ. Kawiarnio-księgarnia, Ukraiński dom

Język:
polski
Transmisja:
nie

Ukraińskie lata dwudzieste to czas literackich eksperymentów, fascynacji miastem i nowoczesnością, ale też głodu, biedy i gwałtownych przemian społecznych. „Chleb i marzenia” – zbiór opowiadań Marii Hałycz, Jurija Janowskiego i Waleriana Pidmohylnego – pokazuje tę epokę oczami jej twórców. O ich literaturze, marzeniach i ukraińskich „naszych latach dwudziestych” rozmawialiśmy podczas spotkań wokół książki w Krakowie i Warszawie. 

„Chleb i marzenia” to trzy różne spojrzenia na Ukrainę sprzed niemal stu lat i ludzi, którzy próbowali odnaleźć się w świecie gwałtownie zmieniającym się pod wpływem rewolucji, modernizacji i nowych idei.

Jak wyglądała ta rzeczywistość? Bohaterka Marii Hałycz opuszcza wieś, bo – jak słyszy – „teraz z ziemi nie wyżyjesz. Trzeba iść w ludzi, szukać zarobku”. W mieście próbuje utrzymać się ze sprzedaży papierosów. Jest głodna, marznie, przeganiana z miejsca na miejsce, a jednak właśnie tam szuka dla siebie nowego życia.

Bohater „Problemu chleba” Waleriana Pidmohylnego chciałby przede wszystkim czytać, spacerować i rozmyślać. Rzeczywistość sprowadza go jednak do znacznie bardziej podstawowego problemu:

„Nie potrzebuję wiele – byle przeżyć. Lubię czytać, spacerować wieczorami, rozmyślać i nie widzę dostatecznych podstaw, żeby rezygnować z tego z powodu żołądka”.

U Jurija Janowskiego znajdziemy jeszcze inną Ukrainę – pełną fascynacji miastem, kinem, awangardą i możliwościami nowej literatury. W „Romansie Ma” czytamy:

„Tobie śpiewam hymn, moje wielkie miasto! [...] Czułem inne powietrze na innych, nie twoich ulicach. Patrzyłem w oczy innych, nie twoich latarni, ale drugiego takiego jak ty – nie ma”.

Trzy nazwiska, trzy różne literackie wrażliwości i jeden świat uchwycony w momencie gwałtownej zmiany. Pidmohylny z niezwykłą uwagą przyglądał się psychice człowieka i jego moralnym wyborom. Wczesna proza Janowskiego wyrastała z fascynacji awangardą, kinem i nowoczesnością. Hałycz opisywała m.in. doświadczenie kobiet, które w nowym społeczeństwie miały być wyemancypowane i samodzielne, choć codzienność często przeczyła tym deklaracjom.

Podczas warszawskiego spotkania Elżbieta Kwiecińska zwracała uwagę właśnie na to zderzenie obietnicy nowoczesności z rzeczywistym doświadczeniem bohaterki Hałycz – opuszczenie tradycyjnego wiejskiego środowiska i wejście do miasta nie oznacza automatycznie emancypacji. Bohaterka zdobywa pracę i samodzielność, ale płaci za nie zmęczeniem, biedą i niepewnością. 

Dlatego „Chleb i marzenia” nie są jedynie literackim dokumentem epoki. Za obrazem Ukrainy sprzed stu lat kryją się historie ludzi, których plany, przekonania i wyobrażenia o własnym życiu zderzają się z gwałtownie zmieniającą się rzeczywistością.

Skąd „Chleb i marzenia”?

O tytule książki podczas warszawskiej premiery opowiadał Marcin Gaczkowski, współredaktor tomu i jeden z prowadzących Polsko-Ukraińską Szkołę Przekładu „Słowa na Słowa”.

„Marzenia” to – jak mówił – marzenia pokolenia lat dwudziestych o Ukrainie i kulturze, którą próbowano wówczas tworzyć. „Chleb” odsyła natomiast do Pidmohylnego i przypomina, że rzeczy wzniosłe znacznie łatwiej realizować, gdy zaspokojone są najbardziej podstawowe potrzeby. Gaczkowski zwrócił uwagę także na trzeci wymiar tytułu – sytuację samych tłumaczy, którzy mogą marzyć o dawaniu klasycznym tekstom nowego życia, ale również muszą „zarobić na chleb”.

To napięcie – między codziennością a ambicją, koniecznością a pragnieniem – powraca w całym tomie.

Nie tylko „rozstrzelane odrodzenie”. „Nasze lata dwudzieste”

Jednym z ważnych tematów rozmowy była także sama nazwa epoki. Jaryna Cymbał, badaczka i popularyzatorka ukraińskiej literatury XX wieku, opowiadała o określeniu „nasze lata dwudzieste”, które w ostatniej dekadzie upowszechniło się w Ukrainie.

Jak wyjaśniała, chodzi o przesunięcie akcentu. Określenie „rozstrzelane odrodzenie” kieruje uwagę przede wszystkim ku późniejszej tragedii tego pokolenia. „Nasze lata dwudzieste” pozwalają zobaczyć je wcześniej – jako czas niezwykłej twórczej energii, eksperymentów i budowania nowoczesnej ukraińskiej kultury. Inspiracją były także powszechnie rozpoznawalne „amerykańskie lata dwudzieste”: ukraińscy badacze chcieli pokazać, że ich własne lata dwudzieste były równie intensywne i różnorodne. 

To perspektywa szczególnie dobrze pasująca do „Chleba i marzeń”. Pozwala czytać Hałycz, Janowskiego i Pidmohylnego nie tylko przez pryzmat tego, co wydarzyło się później, ale zobaczyć w nich młodych ludzi, którzy pisali, spierali się, eksperymentowali i próbowali wyobrazić sobie przyszłość.

Dopiero później ten świat został brutalnie przerwany. Pidmohylny został zamordowany podczas stalinowskich represji. Hałycz przestała publikować; pracując jako bibliotekarka, w latach trzydziestych musiała usuwać z bibliotecznych zbiorów również własne książki. Janowski przeżył okres terroru, ale jego późniejsza twórczość powstawała już w zupełnie innych warunkach. 

Literatura, która wraca

Podczas spotkania dużo miejsca poświęciliśmy również temu, jak literatura ukraińskich lat dwudziestych wraca dziś do czytelników – na Ukrainie i w Polsce.

„Ci autorzy, te autorki nie tylko tworzyli w tym języku, ale tworząc, tworzyli również język” – mówił Marcin Gaczkowski o wyzwaniu, przed którym stanęli tłumacze. Teksty były w swoim czasie nowoczesne, a ich autorzy poszukiwali języka dla nowych doświadczeń: miasta, kina czy zmieniającego się społeczeństwa. 

Polskie przekłady opowiadań zebranych w „Chlebie i marzeniach” powstały w ramach Polsko-Ukraińskiej Szkoły Przekładu „Słowa na Słowa”. Przez pół roku uczestniczki i uczestnicy szkoły pracowali nad tekstami napisanymi niemal sto lat temu – ucząc się nie tylko je czytać, lecz także, jak ujął to Gaczkowski, „pisać [je] na nowo” po polsku. 

Premiery w Krakowie i Warszawie

Premierze książki towarzyszyły dwa spotkania. 16 września w krakowskiej NIĆ. Kawiarnio-księgarni o książce rozmawiali Jaryna Cymbał, Marcin Gaczkowski i Mateusz Mejza, a spotkanie poprowadziła Joanna Majewska-Grabowska.

18 września w Ukraińskim Domu w Warszawie spotkali się Jaryna Cymbał, Marcin Gaczkowski i Elżbieta Kwiecińska. Rozmowę poprowadziła Sasza Iwaniuk.

Chleb i marzenia jest dostępny w sklepie Centrum Mieroszewskiego.

Nasza strona wykorzystuje pliki cookie, aby zapewnić lepszy dostęp do treści oraz w celach statystycznych. Klikając na dowolne łącze na tej stronie, wyrażasz zgodę na używanie i przechowywanie plików cookie. Więcej informacji.